search
top

U Mistrza Dermotta, część 2

Jest to kolejna część artykułu o metalowych specjałach Mistrza Dermotta, samemu życzę sobie by bardziej udana od poprzedniej, bo gdy przypomnę sobie ten trzyostrzowy miecz, czy „arcyunikatowy morgensztern”, to aż mnie ciarki przechodzą.

W artykule tym znajdują się głównie egzemplarze broni wczesnośredniowiecznej, używanej na terenie Europy głównie przez plemiona barbarzyńskie.

Pisząc go miałem lekkie powątpiewania czy ów oręż będzie pasował do Wiedźminlandu, ale skoro system przewiduje szable, a w innych artykułach spotkałem się również z koncerzem (broń używana przez husarię) to dlaczego nie?

W artykule nie podaje również cen, które jak każdy wie są swoistym indywiduum względnym dla każdego Bajarza.

Przejdźmy jednak do meritum, czyli do nowego żelastwa, które Mistrz Dermott ma tym razem…

Spatha

Tło historyczne:
Jest to wczesnośredniowieczny sarmacki miecz, uznawany za protoplastę najbardziej typowej broni średniowiecznej. Historyk a zarazem oficer rzymski Ammian Marcellinus z podziwem i grozą pisał o straszliwej skuteczności tej broni, która używana przez plemiona perskie (monarchia Sassanidów), koczowników: Scytów i Sarmatów, była niemal że sennym koszmarem – zło wróżebną zmorą wiszącą nad (widocznie osłabionym w IV wieku) cesarstwem.

Jak to umiejscowić w Wiedźminlandzie:
Wydaje mi się, iż najlepiej umieścić ją gdzieś na południowym wschodzie Kontynentu. Oręż ten może być używany przez zdziczałe plemiona koczownicze podróżujące wzdłuż stepów położonych na południowych (południowo-wschodnich) krańcach Nilfgaardu. Innymi użytkownikami tej broni mogą być plemienni wojownicy koczowników (wyrażając się dość enigmatycznie) zostawiających wierchy Ognistych i Sinych Gór na zachodzie.

Opis:
Spatha jest mieczem o klindze długiej na ok.65 do 80 cm i jednoręcznej rękojeści. Posiada najczęściej prostą obosieczną głownie, zwykle płasko ciągnioną. Sztych był zwykle zaokrąglony, co wyklucza możliwość pchnięcia (za to dość ciężka klinga świetnie przystosowana jest do cięcia). Oręż charakteryzuje jelec krzyżowy, tak krępy i masywny, iż zbliżał się do tarczowego – co wyraźnie lepiej chroniło władającą mieczem dłoń.
Rękojeści spath są bardzo często (jednak nie zawsze) bogato zdobione. Niektóre można uznać nawet za dzieła sztuki złotniczej. Przy wytwarzaniu rękojeści używano, praktycznie bez umiaru, złota, srebra, kamieni szlachetnych a także kości słoniowej.
Spathy charakteryzuje również kunsztowne wykonanie specjalnie dostosowanych pochew.

Mechanika
Spatha zadaje 1k6+2xSi obrażeń, przy czym:

  • orężem nie można wykonywać pchnięć ani żadnych manewrów ze sztychem związanych
  • władający orężem posiadający walkę bronią na poziomie co najmniej dobrym (3) może wydać 5 PW i zwiększyć zadawane obrażenia o k6 pkt, pod kilkoma warunkami: znajduje się powyżej celu, tj.: głowa przeciwnika na poziomie pasa) i ma okazje i czas do nabrania impetu – nikt nie używa przeciw niemu broni dystansowej; przeciwnik jest zajęty walką z kimś innym lub po prostu robi coś innego)

Skramasaks

Tło historyczne:
Skramasaksami posługiwali się zaciężni w rzymskiej armii piechurzy frankijscy. Za skramasaksy można również uznać oręż, którym posługiwali się skandynawscy Goci. W czasach nieco tylko późniejszych bronią tą posługiwali się również Sasi i Longobardowie. Archeologowie wciąż badają, czy skramasaksy dotarły też do łupiących w tym okresie Półwysep Bałkański – Słowian. Na razie możemy tylko postawić (możliwe, że prawdopodobną) hipotezę, że broni tego rodzaju używali zamożniejsi wojowie lub książęta.

Skramasaks a Wiedźminland:
Uważam, iż broń tego rodzaju może występować w okolicach wysp Skellige używana przez piratów przebywających wzdłuż i wszerz Wielkie Morze, którzy z chęcią sprzedają Dermottowi co lepsze okazy.

Opis:
Skramasaks jest czymś w rodzaju dużego noża, jednak podobieństwo to kończy się na etapie sztychu i rozmiarów.
Skramasaks jest orężem długości 45 do 65 cm, przy czym klinga zajmuje najczęściej 75% długości. Jest jednosieczna, jednak posiada lepszy w porównaniu do spathy sztych.
Oczywiście nie ma tu mowy o jakimkolwiek zbroczu, czy nawet elementach grani. Rękojeść jest krótka i wykonana dość prosto (okładzina najczęściej to skóra lub zręcznie powiązany rzemień), jelec zazwyczaj krzyżowy. Broń ze względu na niezbyt wielkie rozmiary może być przydatna skrytobójcy lub piratowi do abordażu. We władaniu dość poręczna, jednak wciąż ciężka i ograniczająca władającego do tylko najprostszej szermierki.

Mechanika:
Skramasaks zadaje 1k6+2xSi obrażeń

Misericordia

Opis
Jest to broń dosyć pospolita (i znana, piszę o niej bo znalazłem parę ciekawostek, których chyba jeszcze na stronce nie ma). Najczęściej jest to swego rodzaju dodatek do wielkiego rycerskiego miecza. Kiedy walka rycerska (na polu bitwy – nie pojedynek) miała się ku końcowi, tj. jeden z walczących padł na plecy, zwycięzca oszczędzał mu bólu przebijając go właśnie misericordią – stąd nazwa, pochodząca z łaciny znacząca coś pomiędzy miłosierdziem i litością. Andrzej Nadolski w swej książce „Polska broń” nazwał ten puginał bronią humanitarną – dość specyficzne poczucie humoru.
Co do czysto płatnerskiej budowy puginału znajdowano zarówno jedno – jak i obosieczne misericordie. W orężu bardzo wyraźnie zarysowany jest sztych, bardzo dobrze przystosowany do „przechodzenia” między wiązaniami kolczug i zbroi płytowych.

Mechanika:
Obrażenia 1k3+1+2xSI

Basilard

Opis:
Jest to puginał, który swoją świetność przeżywał w latach 1350 – 1450. Był również spotykany dość często na ziemiach polskich (co świadczy u humanitarności rycerstwa polskiego tego okresu). Głowica i jelec mają kształt krótkich, poprzecznie do trzonu ustawionych sztabek. Zdarzało się, że Basilardy odlewane były w całości z jednego kawałka metalu. Trzon czasami posiadał okładziny z drewna lub rogu. Basilardy spotykano w wersjach zarówno prostych przeznaczonych dla pospólstwa jak i bogato zdobione dla rycerstwa i arystokracji.
Mechanika:
Obrażenia 1k2+1+2xSi

Gladius

Opis
Jest to krótki miecz używany przez rzymskich piechurów (od I wieku naszej ery).
Broń ta charakteryzowała się wyraźnie zarysowanym sztychem i przeznaczona była głównie do zadawania ran kłutych. Rękojeść była krótka i bardzo prosta, często zdarza się, że miecze tego rodzaju pozbawione są jakiegokolwiek jelca. Głownia też nie należy do najzmyślniejszych, brak grani, tylko króciutkie i słabo zarysowane zbrocze.

W Wiedźminlandzie może być to broń przez słabo ucywilzowane ludy zamieszkujące „cieplejsze” góry, np.: Tir Tochair lub przez zawodowo walczących w cyrkach całego Kontynentu wojowników.

Mechanika:
Obrażenia 1k3+2xSi

Noże zabójców

Opis
Są to specjalnie wyważone noże, produkowane z czarnej gnomiej stali.Dzięki ich wyspecjalizowanej budowie, można nimi zarówno świetnie miotać jak i walczyć w zwarciu. Znajdujące się na klindze specjalne rowki umożliwiają również dokładne nałożenie na nie trucizn.
Noże sprzedawane są parami wraz z pochwami zapakowane w wyściełane, hebanowe pudełko, otwierane tylko jednym kluczykiem(które dostaje wraz z zakupem tylko i wyłącznie kupujący).
Co do budowy. Nóż ma około 30 do 40 cm długości. Rękojeść owinięta jest pomalowanym na czarno rzemieniem. Jelec ograniczony jest praktycznie do zera. Zarówno w głowicy jak i w skrajnych punktach jelca znajdują się miniaturowe kamienie szlachetne (najczęściej agaty i granaty). Dzięki gnomiej technologii ostrze jest bardzo wytrzymałe i praktycznie uodpornione na rdzę. Ostrze jest kilkukrotnie hartowane i zawsze specyficznie chłodne w dotyku.

Mechanika
Obrażenia 1k3+1+2xSi

18 komentarzy do “U Mistrza Dermotta, część 2”

  1. Leander pisze:

    „…Broń ze względu na niezbyt wielkie rozmiary może być przydatna skrytobójcy lub piratowi do adwersarzu…”
    😀
    z chyba co chodzi o ABORDAŻ…

    <rotfl>
    poza tym to artykuł jest bardzo dobry =)

  2. borg pisze:

    Porawiłem, aż dziw, że mi to nie podpadło podczas czytania.

  3. Giedymin pisze:

    sorry za pomyłke

  4. Kresselack pisze:

    Fajne bronie , a najbardziej ten „Nóż Zabujców” przyda sie do mojego Gnoma złodzieja ;P

    ………../>…………………………………………………….
    O==O(<>><><><><><>>>>>>>>>>>>>>>………..
    ………..>…………………………………………………….
    Cya All ;D

  5. Crazy Punk pisze:

    Jedna uwaga: gladius znaczy po łacinie miecz(stąd gladiator). Był to zwyczajny któtki miecz. Podstawowe wyposażenie legionisty rzymskiego.Nic dodać, nic ująć. Wydaje mi się, że bardziej godna uwagi wydaje włóczna rzymska, która składała się z grubego drzewca, cienkiego metalowego zakończenia, oraz grotu. W momencie uderzenia w tarczę, metalowa część przyszpilała człowieka do tarczy, a odpadający grot unimożliwiał ponowne szybkie urzycie broni przez wroga. Jest to niewątpliwie okaz dużo ciekawszy 🙂

    Ale art mi się podoba, więc dałem ….. 8

  6. Lis pisze:

    Ta włócznia nazywała się pilum, popieram crazy punka…

  7. Rębacz pisze:

    Artykuł bardzo dużo lepszy od poprzedniego.

  8. Adalbert pisze:

    W Artykule zdziwily mnie te kamienie szlachetne w nozach dla zabojcow. Nie wiem czy moze on sobie pozwolic na taki snobizm. Jesli noz zostanie na miejscu zbrodni, to takie kamyczki po pierwsze ze stracone, po drugie latwe w identyfikacji (no chyba, ze wszyscy zawodowi zabojcy w cechu zabojcow uzywaja jednakowych nozy). Poza tym zamiast hebanowego pudelka wazniejsze sa jakies pochwy latwe do ukrycia w rekawie / pod bluza / w cholewie.
    Ale nie chce sie czepiac, artykul jest dobry. Musze jednak przyznac, ze tak bez rysunku to z czystego opisu czasem trudno mi sie polapac w „anatomii” tych roznych mieczy

    PS: Zdaje mi sie, ze Rzymianie w roznych okresach uzywali roznych wloczni / oszczepow. Albo tez niektore kohorty uzywaly oszczepow do rzucania (3 sztuki na osobe) a inne (chyba te „weteranskie”) – wloczni do walki. Ale nie mam pod reka zrodelek, moze ktos wie lepiej?

  9. Lis pisze:

    Rzymskie pilum było bronia stworzoną do miotania, takty rzymian polegała na uprzednim „ostrzelaniu” przeciwnika oszczepami, a dopiero puźniej walke na broń krutszą, lub masywne włócznie…

  10. Lis pisze:

    chodzi o taktyke oczywiście… 🙂

  11. Bart pisze:

    Bardzo nagmatwane z historią ale ogólnie pół na pół.

  12. Radowid pisze:

    Noże zabójców trochę mnie nie przekonują. Zabójca z racji swej profesji unika rozgłosu i będzie używał najpopularniejszego noża jaki znajdzie. W ostateczności sam go przerobi lub powierzy to osobie do której ma pełne zaufanie. Co do gladiusów to nie dawał bym ich prymitywnym plemionom. Rzymianie byli mistrzami walki zespołowej i obrony. Gladius jest tego przykładem. W tłoku jaki panuje w bitwie trudniej jest ciąć niż zadawać pchnięcia. A jeżeli jeszcze bardziej walczący napierają na siebie to w ciasnych formacjach lepiej mieć nóż czy krótki miecz niż najlepsze nawet miecze dwuręczne. Z drugiej strony nie jest on dość skuteczny przeciw ciężkiemu opancerzeniu (mała waga). Mimo wszystko jak zwykle kawał dobrej roboty

  13. Selion pisze:

    „W tłoku jaki panuje w bitwie trudniej jest ciąć niż zadawać pchnięcia”
    Zawsze jest łatwiej zadawać pchnięcia, niż ciąć. Wielkie zamachy mieczem, finezyjne ciecia to tylko fikcja filmowa i często literacka (ładniej wygląda), z prawdziwą walką nie ma nic wspólnego.
    Aktualnie pchnięć nie zobaczycie także na turniejach rycerskich, są surowo zabronione z powodu dużego niebezpieczeństwa.
    Mi w tekscie przeszkadzają spore niezgodności historyczne, najlepiej samemu wymyślać broń (na podstawie historii jeśli ktoś chce, ale z nazwami własnymi), a jeśli już coś opisujemy powołując się na historię radzę dokładnie ją przestudiować.

    Piszesz
    „W artykule tym znajdują się głównie egzemplarze broni wczesnośredniowiecznej”
    I na początku leci takie zdanie:
    „Jest to wczesnośredniowieczny sarmacki miecz,”
    Sarmatyzm to formacja kulturowa w Polsce od schyłku XVI do połowy XVIII w. Spatha nie wiele ma wspólnego z samatyzmem, tak samo jak z Twoim opisem zresztą zobacz na odnośniku jak wyglądała.
    spatha: http://www.semnonenbund.de/Tiuwari/Bilder/Schwerter.gif

    Napisałeś, że Skramasaks jest to broń krótka (jednoręczna), a przecież to jest wielka (dwuręczna) odmiana krótkiego noża saks. Jest jeszcze parę innych błędów, ale nie chce mi się wymieniać. Mimo wszystko 8, żeby nie zaniżać :>

  14. Radowid pisze:

    Selion, masz rację i jednocześnie jej nie masz. „Sarmatyzm to formacja kulturowa”. Prawda. Sarmaci to jednak także nazwa plemienia słynącego z ciężkiej kawalerii i toczącego liczne wojny z Imperium Rzymskim w okresie wędrówki ludów. Faktycznie Sarmatom przypisuje się spopularyzowanie spathy. Co do jej opisu, jest bez zarzutu. Zapraszam do publikacji bronioznawców.

  15. Radowid pisze:

    Jeszcze jedno. Selion, gdzie wyczytałeś, że scramsaks to broń dwuręczna? Nie pomyliłeś z langsaksem? Albo dwusiecznością? Nawet afgańska choora, germański hanswehu czy wschodni kard nie są nożami dwuręcznymi choć uchodzą za najdłuższe noże świata.

  16. Selion pisze:

    Sarmaci byli znakomitymi wojownikami, wprawianymi w wojenne rzemiosło już od dzieciństwa. Ich taktyka oparta była na oddziałach lekkozbrojnych konnych łuczników. Dopiero Roksolanie utworzyli oddziały katafraktów – ciężkiej kawalerii, walczącej w zwartym szyku.

    „Dawne plemiona germańskie stosowały jako broń zaczepną jednosieczny prosty nóż zw. ‚saks’, z odmianą o znacznej długości, sięgającej 1m – ‚langsaks’ oraz odmianą o rękojeści dwuręcznej – ‚skramasaks’. Głownie tego noża trafiają się w materiale archeologicznym, jest on też wielokrotnie zaświadczony w źródłach. Wiadomo, że niektóre drużyny Wikingów, widocznie dla podkreślenia swojej starogermanskiej tradycji, walczyły wyłącznie długimi nozami…”
    Zdzisław Żygulski Junior – „Broń w dawnej Polsce”
    A może błąd autora? 🙂

  17. Radowid pisze:

    Nie zgadzam się z definicją Sarmatów. Z resztą nie tylko ja: A. Michałek „Wyprawy krzyżowe: Bizancjum” s. 51 „Sarmaci swe sukcesy militarne zawdzięczali stosowaniu na polu bitwy ciężkozbrojnej kawalerii”.
    Jeśli chodzi o broń ten sam autor „Wyprawy krzyżowe: Normanowie” s.296 langsaks jest wymieniony wśród mieczy jednosiecznych, więc mamy autora, który nie klasyfikuje tej broni jako noże. Scromasax jest wyliczony wśród noży, ale ani słowa o dwuręczności. Prawdę mówiąc dopytuję się, bo nóż z założenia nie jest konstrukcją dwuręczną i to niezależnie od długości głowni. O ile wiem saksy którymi posługiwali się wikingowie pełniły na ogół rolę lewaków więc raczej nie ma mowy o dwuręcznści.

  18. Radowid pisze:

    Mam. Według autora tego opracowania:
    http://www.myarmoury.com/feature_seax.html
    dwuręczna rękojeść w saksach to jedynie przypuszczenie i dotyczy szczególnie długich egzemplarzy. Nie ma dokładnego podziału między scramasaksem i langsaksem

Zostaw Komenatrz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

top