search
top

O czarnych charakterach słów kilka

Będzie to mój pierwszy tekst dotyczący roboczej strony prowadzenia gier fabularnych, a w szczególności systemu ‚Wiedźmin: Gra Wyobraźni’, bo w nim właśnie mam największe doświadczenia. Postaram się Wam przedstawić moje koncepcje i pomysły na wprowadzanie, uatrakcyjnianie i odgrywanie czarnych charakterów BNów, którzy zrobią wszystko, by naszej hanzie się nie powiodło! Zapraszam do lektury.

Różnorodność, czyli słabe i mocne strony.

Wady i zalety są niezbędnym elementem przy tworzeniu nowej, ‚złej’ postaci. Przyjęło się już, że każdy czarny charakter jest wszechpotężny (dysponuje każdym potrzebnym w danej chwili środkiem), wszechobecny (kiedy coś idzie źle, wiadomo, iż stoi za tym główny oponent naszej hanzy) i na dodatek wszystko mu się w życiu udaje (nigdy nie myli się w swoich poczynaniach czy osądach). Jeśli tak to właśnie wygląda, to wtedy umiera realizm tejże postaci. Staje się on/ona zupełnie jednostronną osobowością, której zachowanie jest przewidywalne niczym zachowanie dziecka w sklepie z zabawkami. Co gorsza, takie cechy prowadzą do stanu, w którym wszyscy ‚źli’ są do siebie podobni i różni ich jedynie wygląd (a i to nie zawsze). Żeby do tego nie dopuścić, musimy zrobić z naszego czarnego charakteru kogoś bardziej ‚przyziemnego’, przedstawiciela tłumu, obdarzonego (poza wieloma zaletami) również kilkoma negatywnymi cechami. Takie dodatki na pewno sprawią, że nasz ‚czarny’ bohater nabierze w oczach graczy kolorów i zostanie na dłużej w ich pamięci. Czas na kilka przykładów:
– Wróg hanzy to niesamowicie silny pirat ze Skellige, który ponoć łamie podkowy gołymi rękami. Niewielu jednak wie, że nasz pirat ma straszliwe problemy ze wzrokiem!
– Czarny charakter ma na swoich usługach kilkunastu najemników. Ale dowódcą jest tak beznadziejnym, że najemnicy tylko czekają na pretekst do zerwania z nim umowy.
– Oponent naszych bohaterów dysponuje olbrzymimi sumami i na wszystko go stać. Czy ktoś wie, że ma również olbrzymi, niespłacony kredyt u Vivaldich?

Cel działań, czyli dlaczego on jest przeciwko nam.

Czyż nie często jest tak, że jedynym dążeniem naszego czarnego charakteru jest to, by jak najboleśniej obrzydzić życie naszej hanzie? Je się szczerze przyznam, że u moich BNów bywa tak dosyć często. Ale jaki człowiek chciałby wszystkimi dostępnymi środkami, nie licząc się z ewentualną porażką, zniszczyć swoich wrogów? Chyba tylko opętany. O ile nasi wrogowie nie są niespełna rozumu, powinni mieć inne dążenia i motywacje niż tylko nienawiść do bohaterów graczy. Dlatego też warto przy tworzeniu nowego ‚złego’ poświęcić trochę czasu na określenie celu działań i motywacji. Można również robić to podczas trwania kampanii, ale czy nie warto przygotować się zawczasu? Warto i to bez dwóch zdań, bo będzie to kolejny krok na drodze stworzenia realistycznego i ‚żywego’ czarnego charakteru. Taki bohater nie powinien mścić się na naszej hanzie tylko dlatego, że chodzi po tym świecie, ale raczej dlatego, iż nasi bohaterowie stoją na jego drodze do osiągnięcia upragnionego celu. Przykłady:
– Hanza, dzięki swym wspaniałym dokonaniom, robi konkurencję grupie najemników z Cintry. I to do tego na ich własnym terenie. Najemnicy muszą z czegoś wykarmić swoje rodziny, a tu ktoś sprząta im nagrody sprzed nosa!
– Popularność naszej hanzy w rodzinnej okolicy ogromnie wzrasta. Lokalni pomniejsi rządcy czują się zagrożeni w kontekście posłuchu u mieszkańców i następnych wyborów. Czy to prawda, że wynajęli braci Micheletów?
– No i przykład najprostszy, choć niebanalny. Postacie naszych graczy za dużo widziały lub słyszały. Ktoś może przecież nie mieć do nich zaufania i zrobi wszystko, aby nasi bohaterowie nie zdradzili ich tajemnicy. Kto tu mówi o zabijaniu, może wystarczy spora łapówka?

Czerń i biel, czyli nie taki diabeł straszny.

Czy to, że czarny charakter znajduje się w opozycji do działań naszych bohaterów znaczy, że jest zły do szpiku kości? Otóż niekoniecznie. W istocie nasi ‚złoczyńcy’ mogą mieć bardzo szczytne zamiary, tyle, że używają niewłaściwych metod, by je osiągnąć. Ciekawie robi się, gdy nasz łotr posiada dobre intencje i o nich właśnie myśli dążąc po trupach do swego celu. Czy nasza hanza nie zastanowi się dwa razy kiedy będzie miała okazję go zniszczyć, wiedząc, iż w głębi duszy ich wroga znajdują się pozytywne motywacje? Jeszcze ciekawiej stanie się, jeśli wyjdzie na jaw, że metodami uprzykrzającymi życie naszych bohaterów, łotr starał się osiągnąć coś, co pomogło na przykład rodzinom naszej hanzy. Takie właśnie dobre (choć nierzadko głęboko ukryte) motywacje i intencje, połączone z kilkoma ludzkimi przywarami u naszego czarnego charakteru decydują również o realizmie takiej postaci, a o to nam między innymi chodzi. Jeśli bowiem nasz ‚wielki zły’ stanie się zupełnie jednostronnie negatywnym bohaterem, będzie szybko zapomniany przez graczy. Tradycyjnie kilka przykładów:
– Czy gorliwi i fanatyczni rycerze Białej Róży, prześladujący Wolne Elfy, są do końca źli? Może to ich wychowanie i tradycje sprawiają, że święcie wierzą, iż tylko w taki sposób mogą naprawić świat? Czy lepiej ich potępić, czy starać się, by przejrzeli na oczy?
– Bogaty novigradzki kupiec wykupuje nową osadę drwali i ruguje z niej mieszkańców. Mało kto wie, że nie robi tego z chęci wyzysku i wrodzonej złośliwości, ale dlatego, iż chce tam wybudować zaciszne sanatorium dla nieuleczalnie chorych (a w tej liczbie jego matki).
– Przykład z naszej literatury. Główny ‚zły’ dowodzi armią wrogiego królestwa, którą prowadzi od zwycięstwa do zwycięstwa. Ale tak naprawdę jest jednym z nas, kimś kto w końcu zdradzi wroga i poprowadzi go prosto w śmiertelną pułapkę. Czy Wallenrod byłby wrogiem czy sprzymierzeńcem?

Bohater tła, czyli nie angażując się bezpośrednio.

Moim zdaniem czarny charakter, który otwarcie i osobiście prześladuje naszą drużynę, jest nienajlepszym pomysłem. Zresztą zastanówmy się kto przy zdrowych zmysłach zostawiałby za sobą górę trupów i ogrom zniszczenia, a w dodatku narażałby się na gniew i wrogość naszej dzielnej hanzy? Pewnie nikt. W dodatku taka postać, cechująca się brutalnością i oczywistością swoich działań jest marnym, niewartym większej uwagi BNem. Dlatego postarajmy się, aby nasz ‚zły’ był inteligentnym osobnikiem w białych rękawiczkach. Niech realizuje swój mroczny plan poprzez wynajętych / przekupionych / zastraszonych pomniejszych bohaterów tła. Niech zawsze stoi kilka metrów z boku, przyglądając się jak jego ‚najemnicy’ odwalają za niego brudną robotę. Niech cechuje go precyzja działania i rozsądek, tak potrzebne by skutecznie wprowadzić w życie swój złowrogi zamiar. Niech uczy się na błędach swoich, a także błędach hanzy. Tylko taki przeciwnik zostanie dobrze zapamiętany i znienawidzony przez naszych graczy. A o to nam przecież chodzi. Przykłady:
– Pozwólmy naszym bohaterom dopaść i pokonać kogoś, kto nękał ich już od dawna. Niech pełni satysfakcji i zadowolenia z siebie dowiedzą się, iż ten ktoś to naprawdę pionek pewnego możnowładcy z Wyzimy!
– Nasz nowy ‚zły’ pojawia się w tych wszystkich miejscach, w których nasza hanza nawaliła. Poprawia robotę naszych bohaterów, tym razem skutecznie, zyskując sobie przychylność miejscowych. Postacie naszych graczy wyjdą wtedy przecież na nieudaczników. I o to ‚złemu’ chodzi.
– Skoro nasz przeciwnik ma działać sprytnie i przebiegle, to dobrym pomysłem wydaje się być sytuacja, w której ‚złoczyńca’ wprowadza do drużyny swojego szpiega albo nawet osobiście poznaje wszystkie tajemnice hanzy, udając sprzymierzeńca.

Oko w oko, czyli decydujące starcie.

O ile nie zakładamy, że nasz czarny charakter przetrwa wszystko i będzie śmiał się nad grobami naszych bohaterów (a robić tak nie powinniśmy), należy starannie przygotować się do ostatecznego starcia między naszą hanzą, a ‚złym’. Przede wszystkim należy zadbać o otoczenie i scenerię tego finału. Niech nie będzie ono jednym z wielu, a miejscem, o którym nasi gracze będą jeszcze długo opowiadać. Musi być kolorowo i oryginalnie! Po drugie, cały proces unicestwiania naszego wroga powinien być długi i pełen dramatyzmu (kości na bok, storytelling wystąp!). Po trzecie niech nasza hanza dowie się jakie skutki przyniesie śmierć wroga. Może świat stanie się lepszy, może okaże się, iż drużyna pomyliła się zabijając go, a może spowoduje to wielką wendettę ze strony sprzymierzeńców ‚złego’? I jeszcze jedno nasz główny wróg powinien być arcytrudnym przeciwnikiem, ale mieć słaby punkt. Niech w trakcie kampanii pojawiają się wskazówki dotyczące tej pięty Achillesowej, które okażą się pomocne w decydującym starciu. Ta ostatni walka ma być dla hanzy wielkim wyzwaniem i skłonić jej członków do refleksji. Jak zwykle przykłady:
– Czyż nieciekawie byłoby, gdyby w finale naszego ‚złego’ opuściłoby szczęście? Czyż jego postać nie nabrałaby przez to realizmu? Na przykład złowrogi dowódca najemników z Aedirn, którego w scenie finałowej opuszczają niezadowoleni żołnierze. To byłaby ciekawa odmiana.
– Zakończenie ironiczne, bohaterowie pokonują okrutnego i przebiegłego wroga, ale dochodzą do tego celu w sposób, który ze szlachetnością i honorem ma mało wspólnego. Co więc czyni ich lepszym od zabitego przed chwilą czarnego charakteru? Czyż przez swoją nienawiść nie stali się tacy sami jak on?
– Zakończenie złośliwe, hanza unieszkodliwia lub usuwa z tego świata przywódcę kultu Lwiogłowego Pająka. Ale to dopiero początek, bo kult wybiera sobie nowego, jeszcze bardziej sadystycznego lidera, który całą swoją złość kieruje przeciw bohaterom. A może przeciw ich niewinnym i bezbronnym krewnym?

Tekst ten dedykuję wszystkim wykładowcom szkół wyższych.

7 komentarzy do “O czarnych charakterach słów kilka”

  1. Kapłan pisze:

    Autor zauważa problem i sugeruje konkretne rozwiązania.
    Nic dodać nic ująć.

  2. Samgong pisze:

    Lekkie, przydatne i na pewno wykorzystam. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to powiedziałbym, że trochę krótkie. Ale i tak świetne.

  3. karp pisze:

    jak dla mnie:
    – temat potraktowany po macoszemu, wiem, ze nie da sie go wyczerpać w całości, ale można spojrzeć na zagadnienie szerzej.
    – bardzo ważnym motywem postepowania „złych” jest nader często zemsta, która tłumaczy upór i determinację, a ty o niej niemal zapomniałeś.
    – zamiast kilku(nastu) krótkich pomysłów na przygody wolałbym dwa, trzy bardziej rozbudowane, choć tak wcale nie jest źle.
    – przydałby się warsztat tworzenia „złego” BN’a z przykładem, takim od podstaw: krótka historia, przełomowy moment w życiu, opis charakteru. po prostu taki gotowiec, który wsadzamy do przygody… lub opieramy całą przygodę o niego.
    – przykład z rycerzami białej róży jest jak dla mnie wybitnie nie trafiony. zabicie kogoś za to jakiej jest rasy jest złe i już, nie ma czego tłumaczyć.
    A tak na koniec chciałem powiedzieć, że miło się czyta i uważam to za kawał dobrej roboty.
    Nie oceniam, wszak nie o to chodzi :o)

  4. Tomek pisze:

    Dobry tekst – zwięzły i konkretny. Z jednej strony szkoda, że nie wyczerpano tematu, a z drugiej dobrze, iż nie przynudza.
    Ciekawy temat.
    Ogółem 8.

  5. greon pisze:

    Bardzo fajny artykuł, ale mam kłopot…mój gracz jest bardzo agresywny. Nie zwraca uwagi na to, czy osiąga coś zgodnie z prawem czy nie. Napada na każdego, kto mu sie nawinie. Co gorsza, kiedy sklepikarz oferuje mu cos drogiego, podkłada mu po prostu nóż pod gardło. A ponieważ ma całkiem niezłą postać, nie boi się strażników. Jako MG mam z nim kłopot. Próbowałem zrobić coś takiego: ma zarżnąć goscia ktory jest potezniejszy od niego. Pomyslalwem, ze wymysli cos raczej chamskiego i brzydkiego, i stanie sie czesciowo takim lotrem jak gosc, na ktorego go nasłano. I co? Nic. Jego życiowym hasłem jest: cel uświeca srodki. i naprawde to mysli! pomocy, co mam robic zeby urozmaicic nam gre?

  6. Crazy Punk pisze:

    Bardzo spodobała mi się sugestia co do pięty Achillesowej naszego czarnego charaktera. Po dłuższym zastanowieniu, doszedłem do wniosku, że w większości leprzych (i gorszych)filmów i książek”główny zły” ginie właśnie z tego powodu, że coś zaniedbał, lub posiadał jakąś wadę. Przykłady? Proszę bardzo:
    -w star warsie imperator nie skapował, że Vader może mieć w sobie resztkę człowieczeństwa i miłości do syna,
    -Sauron nie zabezpieczył zbyt dobrze Góry Przeznaczenia i Frodo w końcu do niej dotarł,
    -w Wiedźminie, gdyby Vilgefortz od razu rozprawił się z Yennefer i Ciri, pewnie by wygrał,
    Może jeszcze przykład co do tych gorszych filmów i książek:
    -w drugim tomie Harrego Pottera lord Voldemort zapomina o specjalnych właściwościach łez feniksa i niezbyt dobrze chroni swój magiczny dziennik, przez co przegrywa

    Od dziś tworząc czarne charaktery będe stosował porady zawarte w tym artykule. Mam nadzieję że wy też.

  7. drOctopus pisze:

    Greon
    Nie boi się strażników? Jak to możliwe? W Wiedźminie nikt nie jest superherosem, który niczego się nie obawia. Jak Twój gracz może dać radę dziesięciu opancerzonym strażnikom z halabardami i trzem kusznikom z ciężkimi kuszami, hm? Nie ma przebacz. Za jedno zabójstwo niech dostanie publicznie 300 batów, to mu przejdzie, a jeśli nie to przynajmniej nauczy to gracza zastanowi się na drugi raz nad konsekwencjami (BTW zapytaj go, czy słyszał w swoim życiu taki dłuuuugi wyraz :)) swoich czynów. A jak dalej będzie olewał prawo i zabijał, kogo mu się podoba, to cóż… c’est la vie. Szubienica lub pal. Wybór należy do Bajarza :]

Zostaw Komenatrz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

top