search
top

Koszmar na mokradłach

KOSZMAR NA MOKRADŁACH

Gdy noc pochmurna spowije świat mrokiem,
Kruk rozejrzy się swym szkarłatnym okiem.
Księżyc już nie oświetli bagien blaskiem,
Wnet jakaś zmora przerwie ciszę wrzaskiem,
I w tę noc ciemną szedł tułacz pewnie,
Lecz zgubił drogę i zapłakał rzewnie.
Mokradła szlak bezlitośnie zniszczyły,
By ludzie gubili się niczym wiły.
Wędrowiec zaczął w moczarach tonąć,
Jego płaszcz zechciał całą wodę wchłonąć.
Przerażony o pomoc zaczął wołać.
Ten krzyk ogarnął całą bagna połać.
Usłyszał go i przybył nocny władca,
Pan cieni i grozy, śmierci doradca.
Nielichy to kruk, o zacnym zarysie,
Ślepiach skrzących w krwistym kolorycie.
Wędrowiec ujrzał go i spytał „ Co to ?
Zostaw mnie ! Precz demoniczna istoto ! ”
Kruk zaś, na ten krzyk uwagi nie zwrócił,
Usiadł mu na barku, głowę odwrócił,
I rzekł : „ Błagasz o pomoc, więc przybywam,
Ocalę cię, gdyż mi na tym nie zbywa.
Jest jednak jeden ratunku warunek,
Bardziej gorzki niż piołunowy trunek. ”
Tułacz ze strachu nie wiedział co robić,
Lecz czy chciał czy nie chciał musiał się zgodzić.
„ Zrobię co zechcesz tylko pomóż proszę,
Oddam ci wszystko co mam : płaszcz, nóż, broszę … ”
„ A więc się zgadzasz mój warunek przyjąć,
Nie musisz jednak swego dobra wyjąć. ”
Czarne pióra straciły połysk śliczny,
Kruka głos stał się zimny, metaliczny.
„ Otóż, to się stanie za trzynaście lat,
Zakończysz żywot mimo że będziesz chwat.
Twe ciało będzie spowijał śmierci kir,
Ja zaś usłużnie skosztuję twojej krwi.
Nim to się stanie, będę ci demonem,
Będę cię prześladował jako omen. ”
Wędrowiec nie wierząc już oczom własnym,
Omdlał, pogrążył się w wirze krasnym.
Gdy się rankiem zbudził, na ziemi leżał,
Nie w wodzie, lecz na bagna obrzeżach.
Więc się podróżnik z trawy wygrzebał,
Zapomniawszy już, że swą duszę sprzedał.

14 komentarzy do “Koszmar na mokradłach”

  1. MaDras pisze:

    Dobre, klimatyczne, ale jakoś tak mi się średnio podoba. Może rymy za proste? Daję 7.

  2. Sienio pisze:

    jak dla mnie bardzo dobre. nic dodac nic ujac. daje 8

  3. Versemir pisze:

    Jak dla mnie jest to poezja bardzo słabego poziomu… Prawde mówiąc na pewno nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego, gdy wziąłem sie za czytanie, ale poziom okazał się gorszy niż zakładałem. Niestety nie jest to „dobra poezja”…
    Jednak z dwóch powodów: 1)Jako że jest to ballada i 2)Jako że jest to strona twórczości amatorskiej – tak więc byłem w ocenie bardziej przychylny i uwzdględniając tak i okoliczności, jak i jakość tekstu, oceniam na [5] – jest to w sumie w miarę przyzwoite i znośne, więcniech będzie to [5]…

  4. Crazy Punk pisze:

    Co tu dużo gadać. Zanim zacząłem czytać wiersz, zorientowałem się że rymy to głównie rymy częstochowskie, więc wiedziałem że więcej jak 5 nie dam.

    Treść nie najgorsza.

    Daje 4.

  5. siman pisze:

    Hmmm… [i]płaszcz zechciał całą wodę wchłonąć[/i]… Jakieś takie toto banalne. I te rymy. Chwilami przebłyski się trafiły, ale na więcj niż 6 ten wiersz nie zasługuje.

  6. Gawel pisze:

    kuzwa jak sie pisze utwor liryczny to daje sie sobie wysoka poprzeczke, i sa dwa wyjscia z takiej sytuacji 1. Zenada 2. Gloria

    Niestety ja opcjuje przy tej pierwszej wersji dlaczego
    1. rymy czestochowskie to jest swietne okreslenie
    2. Nie ma tu chyba ani jedego jakiegos srodka stylistycznego, ktory podniosl by wartosc tego utworu
    4. To wogle rytmu nie trzyma
    3. Tresc jest jeszcze pol biedy
    Zle chlopie trafiles, jestem bardzo uczulony na cierpka poezje daje 3

  7. Ashnod pisze:

    Jak dla mnie mroczne i klimatyczne

  8. Sienio pisze:

    to ze rymy sa „czasteczkowe” i ulazone sa w schemat AABB to nie znaczy, ze to sa zle rymy, np u kochanowskiego w trenie IX jest tez schemat AABB a rymy sa zewnetrzne, tak jak w koszmarze na mokradlach.
    co do rytmu… gawel, policz sobie ilosc sylab w wersie. nie liczylem wszystkich, lecz tylko losowo wybrane i okazalo sie, ze wszystkie maja po 11 sylab, wiec rytm jest w porzadku, poprostu trzeba to dobrze zaspiewac.
    srodki stylistyczne. jak to nie ma? a personifikacja?

  9. Gawel pisze:

    częstochowskie nie czasteczkowe tzn. prozaiczne posolite kiepskie

    skad wziela sie ta nazwa? otoz w owym miescie powstalo wiele takiego typu poezji.

    oj nie porowuj tego do kochanowskiego, sylab nie liczylem ale ucho mam (gram na gitarce, spiewam etc. etc.) i mi sie cos nie zgadzalo. A nawet jesli jest tyle samo sylab moze utwor nie miec rytmu, no chyba zeby to czytac jak utowry hiphopowe (czyt. sylabizujac)

    zwarca honor personifikacja jest, wiec mamy 1 srodek stylistyczny, ale nadal uwazam ze to za kiepski fundament…

  10. Sienio pisze:

    sorry za pomysle ( czestochowskie ) ;p .
    ale nadal uwazam, ze rymy sa w porzadku.
    a zapomnialem dodac jeszcze o wykrzyknieniach, wiec juz sa dwa srodki artystyczne.

  11. Cerbin pisze:

    Temu, że jestem amatorem nie zaprzecze. Jeśli chodzi o środki stylistyczne to dodałbym jeszcze epitety i porównanie. W każdym wersie jest 11 sylab, tworząc zadbałem o to.

  12. Versemir pisze:

    zgodze sie tu w pewnej kwestii z Gawlem…
    Mimo, że nie umiem spiewac, to słuch muzyczny mam (lata nauki zrobiły swoje), tego naprawdę nie da sie zaspiewać jako balladę… Ale co prawda, to prawda – pod rapowy bit pasuje całkiem spoko 😉

  13. Cerbin pisze:

    A bo nie każda ballada jest do śpiewania. Jak widać ta akurat nie jest. Pisząc nie zastanawiałem się nad tym. Dopiero później polonistka powiedziała mi, że to ballada a nie poemat(jak wcześniej mniemałem).

  14. Sekla pisze:

    Hmm, sam nie wiem, co o tym sadzic. Pomysl miales dobry. Powiem, ze nawet bardzo dobry. Jesli chodzi o wykonanie, to tu juz troche gorzej. Czasami zdarzaly sie ladne porownania, na poprawnosc zdan tez nie mozna narzekac. Tylko te rymy. Moja osobiste, subiektywne zdanie: nie lubie tak wyraznych rymow parzystych i do tego zenskich. Zauwaz, ze kiedy deklamuje sie wiersz, powinno sie zacierac rymy (ballada to ballada, nie dziecinna rymowanka). Owszem, czasem wyrazne rymowanie jest jak najbardziej wskazane (vide: „W lesie, w lesie” – zart muzyczny z plyty M. Bajora), ale nie odnosi sie to raczej do tej ballady. Jest jakby troche z pogranicza: temat powazny i sprzyjajacy klimatycznosci oraz te nachalne i czasami banalne rymy, ktore caly klimat psuja. I w zaden sposob nie da sie ich zatrzec, bo nie stosujesz przerzutni. Nie wiem, moze tak wlasnie mieli pisac bardowie za swiata wiedzmina. Wtedy bylaby to niezla stylizacja. Ale mnie cos to nie lezy… Do Goethego jeszcze ci daleko – chodz przyznam, ze jestes na nienajgorszej drodze (vide: Goethe „Krol elfow”/”Krol olch”/”Krol Olszyn” – tytuly sa rozne) 🙂

    Stawiam 6.

Zostaw Komenatrz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

top