{"id":861,"date":"2005-05-12T20:06:44","date_gmt":"2005-05-12T20:06:44","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=861"},"modified":"2005-05-12T20:06:44","modified_gmt":"2005-05-12T20:06:44","slug":"merkwenn-z-bremer","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/merkwenn-z-bremer\/","title":{"rendered":"Merkwenn z Bremer"},"content":{"rendered":"<p><P ALIGN=\"CENTER\">Sir Merkwenn z Bremer<\/P><P ALIGN=\"CENTER\"><img SRC=\"\/dane\/img\/971_herb.gif\"><\/P><i>P\u0142omyki \u015bwiec weso\u0142o ta\u0144czy\u0142y w rytm skocznej muzyki, p\u0142yn\u0105cej wprost z lutni minstrela. W komnacie unosi\u0142 si\u0119 zapach pieczonego prosiaka, perfum nadobnych dam i delikatny aromat czerwonego, Toussa\u0144skiego wina. W kominku tli\u0142y si\u0119 czerwono resztki ognia, o\u015bwietlaj\u0105c zawieszon\u0105 nad nim bro\u0144, kt\u00f3ra odcieniami karminu i czerwieni mami\u0142a zmys\u0142y biesiadnik\u00f3w. Sama komnata, pogr\u0105\u017cona w p\u00f3\u0142mroku, sprawia\u0142a atmosfer\u0119 tajemniczo\u015bci, wr\u0119cz staro\u017cytnej magii, w ko\u0144cu zamek lorda Dunsany&#8217;ego wybudowany zosta\u0142 na fundamentach starej elfiej budowli. Jedynie radosne b\u0142\u0119kity, turkusy i czerwienie szat biesiadnik\u00f3w pobudza\u0142y do \u017cycia t\u0119 mroczn\u0105, tajemnicz\u0105 a zarazem pe\u0142n\u0105 powabu i dostoje\u0144stwa budowl\u0119.<br \/>\nCichy szept kobiet i radosny gwar m\u0119\u017cczyzn o\u017cywia\u0142 t\u0105 &#8222;magiczn\u0105&#8221; komnat\u0119. Co jaki\u015b czas wszyscy wybuchali gromkim \u015bmiechem. Gdzieniegdzie, co uwa\u017cniejsze oko, dostrzeg\u0142o krz\u0105taj\u0105c\u0105 si\u0119 z tacami i winem s\u0142u\u017cb\u0119. Ale nikt z zasiadaj\u0105cych przy stole nie zastanawia\u0142 si\u0119 nad takimi b\u0142ahostkami&#8230;<\/p>\n<p>&#8211;\tWi\u0119c powiadasz, \u017ce mia\u0142 6 st\u00f3p wysoko\u015bci, a k\u0142y wielko\u015bci moich palc\u00f3w- rzek\u0142 odziany w czerwony wams, niebieskie nogawice blondyn, \u015bci\u0119ty wedle nowej, szlacheckiej mody &#8222;pod he\u0142m&#8221;<br \/>\n&#8211;\tJakem siedz\u0119 tu przed tob\u0105, sir Rodricu, 6 st\u00f3p i 5 cali, a wa\u017cy\u0142 chyba tyle co furmanka z gnojem, sam go ubi\u0142em mym toporem, co si\u0119 z\u0142ama\u0142, gdym go przez g\u0142ow\u0119 zdzieli\u0142- odpowiedzia\u0142 m\u0142ody, na oko 25 letni rycerz, ubrany w swoje barwy herbowe: \u017c\u00f3\u0142\u0107 i czer\u0144.<br \/>\n&#8211;\tHahahaha!!! A to ci dopiero, dawno nie s\u0142ysza\u0142 takich bzdet\u00f3w&#8230; Dobrze\u015b nas rozbawi\u0142, Merkwennie z Bremer swym dowcipem, hahahaha!!! &#8211; jednak w tylko on si\u0119 za\u015bmia\u0142.<br \/>\n&#8211;\tSir Rodricu- powiedzia\u0142 \u0142agodnym tonem siedz\u0105cy na honorowym miejscu, bogato ubrany jegomo\u015b\u0107- nie przystoi to szlachetnie urodzonemu obra\u017ca\u0107 innego szlachcica w jego w\u0142asnym domu. Nie pij ju\u017c wi\u0119cej, to ci \u017ale na umys\u0142  wp\u0142ywa&#8230;<br \/>\n&#8211; To\u017c to zwyk\u0142y giermek, ostr\u00f3g nawet nie ma, patrz, go\u0142ow\u0105s ino, jeszcze mu mleko pod nosem. C\u00f3\u017c on mi mo\u017ce zrobi\u0107?&#8230; &#8211; rzek\u0142szy to, wyra\u017anie podchmielony sir Rodric, podszed\u0142 do Merkwenn&#8217;a i z szyderczym u\u015bmiechem pog\u0142aska\u0142 go po d\u0142ugich blond w\u0142osach, sp\u0142ywaj\u0105cych do ramion, <\/p>\n<p>M\u0142ody rycerz, zrobi\u0142 si\u0119 najpierw purpurowy, by za chwil\u0119 jego lice przybra\u0142o kolor pergaminu. Wsta\u0142, nie odwracaj\u0105c si\u0119 twarz\u0105 do Rodrica, podszed\u0142 do ksi\u0119cia, ukl\u0119kn\u0105\u0142 na jedno kolano:<\/p>\n<p>&#8211; Dzi\u0119kuj\u0119 za wy\u015bmienit\u0105 kolacj\u0119, i\u015bcie potrawy, z kr\u00f3lewskiej kuchni, wino za\u015b&#8230; lepszego nie pi\u0142em ,M\u00f3j Panie. Mam tylko jedn\u0105 pro\u015bb\u0119, pozw\u00f3l mi uda\u0107 si\u0119 do swoich komnat. Zm\u0119czony ju\u017c jestem.<br \/>\n&#8211; Zaczekaj jeszcze chwil\u0119- odpowiedzia\u0142 lord Dunsany- Nie zwa\u017caj na sir Rodrica, powiadaj\u0105, \u017ce jest bardzo porywczy, zw\u0142aszcza kiedy zbyt wiele wina wypije, zaczekaj jeszcze kwadrans, mam dla wszystkich niespodziank\u0119 &#8211; Powiedzia\u0142 wr\u0119cz szeptem do Merkwenn&#8217;a<br \/>\n&#8211;\tAle\u017c on ha\u0144bi m\u00f3j honor&#8230;.<br \/>\n&#8211; Zaczekaj, nie on najwa\u017cniejszy dzisiejszego wieczoru&#8230;<\/p>\n<p>Wypowiadaj\u0105c ostatnie zdanie, klasn\u0105\u0142 d\u0142o\u0144mi. Nagle weso\u0142a muzyka \u015bcich\u0142a. Bard odchrz\u0105kn\u0105\u0142, brzd\u0119kn\u0105\u0142 strun\u0105 i zagra\u0142 pierwszy akord pie\u015bni. Merkwenn nigdy nie s\u0142ysza\u0142 tak pi\u0119knej a zarazem smutnej melodii. Bard nie \u015bpiewa\u0142 w starszej mowie, jednak pie\u015b\u0144 nios\u0142a ze sob\u0105 opowie\u015b\u0107 o dawnej chwale elf\u00f3w ich dzieje, dum\u0119. Grane na lutni akordy wzbi\u0142y si\u0119 ponad sklepienie. Wszyscy zamilkli, znieruchomieli. W oczach ka\u017cdego wida\u0107 by\u0142o nostalgi\u0119, ukryt\u0105 w blasku odbitej \u015bwiecy. <\/p>\n<p>Gdy minstrel uderzy\u0142 z gracj\u0105 ostatnie akordy na lutni, otworzy\u0142y si\u0119 drzwi do komnaty. Oczom wszystkich ukaza\u0142a si\u0119 posta\u0107 w czerni. Wok\u00f3\u0142 niej jakby z nik\u0105d dobywa\u0142a si\u0119 mg\u0142a. W sali pociemnia\u0142o, \u017car w kominku jakby przygas\u0142, a i \u015bwieczki na stole, niczym zdmuchni\u0119te, zgas\u0142y. Z opar\u00f3w i mgie\u0142 wy\u0142oni\u0142a si\u0119 posta\u0107 maga&#8230;.<br \/>\n&#8211; Widaj Thanallu magu, z niecierpliwo\u015bci\u0105 czekali\u015bmy na twoje przybycie &#8211; rzek\u0142szy to ksi\u0105\u017ce wypi\u0142 \u0142yk wina&#8230; &#8211; mo\u017cemy teraz si\u0119 bawi\u0107, minstrelu, przesta\u0144 sm\u0119ci\u0107, zagraj co\u015b weso\u0142ego&#8230; &#8211; przechyli\u0142 kielich i odrzuci\u0142 go na bok&#8230;<\/p>\n<p>&#8230; Merkwenn popijaj\u0105c wino, spogl\u0105da\u0142 z wie\u017cy na ksi\u0119\u017cyc w pe\u0142ni. Zerwa\u0142 si\u0119 wiatr. Us\u0142ysza\u0142 jak za nim poruszy\u0142y si\u0119 fa\u0142dy ubrania. Obr\u00f3ci\u0142 si\u0119. Mimo i\u017c by\u0142o ciemno, od razu rozpozna\u0142 modnie ufryzowanego sir Rodrica w czerwonym wamsie.<br \/>\n&#8211;\tI co, ty \u0142otrze, ksi\u0119ciu w dup\u0119 w\u0142azimy? &#8211; odezwa\u0142 si\u0119 Rodric ju\u017c bez uprzejmo\u015bci. &#8211; Urazi\u0142e\u015b mnie, ty b\u0119karci pomiocie, wiedz \u017ce to ju\u017c si\u0119 nied\u0142ugo sko\u0144czy, b\u0119dziesz jak tw\u00f3j ojciec skamla\u0142 o lito\u015b\u0107 na kolanach, a wtedy ci\u0119 dorw\u0119&#8230;<br \/>\n&#8211;\tCo\u015b ty powiedzia\u0142?! &#8211; upuszczaj\u0105c kielich z winem Markwenn wyci\u0105gn\u0105\u0142 kord i zamierzy\u0142 si\u0119 w stron\u0119 Rodrica &#8211; Masz jeszcze czelno\u015b\u0107 si\u0119 do mnie odzywa\u0107?<br \/>\n&#8211;\tI co mi tym zrobisz? Zad\u017agasz mnie? Pr\u0119dzej mi ku\u015bka na nosie wyro\u015bnie&#8230;<br \/>\n&#8211;\tParszywy szczurze, je\u015bli jest tak samo mocny w g\u0119bie jak i w mieczu, to poka\u017c to&#8230; Jutro, k\u0119dy \u015bwit na dziedzi\u0144cu czekam z r\u0119kawic\u0105. Je\u015bli ci jednak \u017cycie mi\u0142e to lepiej by\u015b st\u0105d uchodzi\u0142. Niejednego takiego jak ty powali\u0142.<br \/>\n&#8211;\tHe? Ty mnie na pojedynek? Hahahaha!!!&#8230; &#8211; dono\u015bny \u015bmiech przeci\u0105\u0142 nocne powietrze, niczym samotna strza\u0142a &#8211; zgoda, jutro k\u0119dy \u015bwit na tym dziedzi\u0144cu b\u0119dziesz skamla\u0142, jak tw\u00f3j ojciec, hehe&#8230; b\u0119dziesz skamla\u0142 i b\u0142aga\u0142 o lito\u015b\u0107. <\/p>\n<p>M\u00f3wi\u0105c te s\u0142owa, obr\u00f3ci\u0142 si\u0119 na pi\u0119cie i wszed\u0142 do zamku. Nie m\u00f3g\u0142 ju\u017c zobaczy\u0107 bia\u0142ej jak \u015bnieg twarzy Markwenn&#8217;a  i zaci\u015bni\u0119tych do granic wytrzyma\u0142o\u015bci d\u0142oni&#8230; Ksi\u0119\u017cyc skry\u0142 si\u0119 za chmurami&#8230;<\/p>\n<p>Poranek by\u0142 mglisty i deszczowy. Promienie czerwonego s\u0142o\u0144ca wdziera\u0142y si\u0119 w najwi\u0119ksze bastiony ch\u0142odu i ciemno\u015bci. Na niebie przelecia\u0142 klucz odlatuj\u0105cych na po\u0142udnie g\u0119si. Stali naprzeciwko siebie. Ub\u0142ocony dziedziniec sprawia\u0142 wra\u017cenie opuszczonego, wr\u0119cz zapomnianego. Jednak gdzieniegdzie mo\u017cna by\u0142y dostrzec \u015bwit\u0119 lorda, z niecierpliwo\u015bci\u0105 wyczekuj\u0105c\u0105 na swego pana. Nim pierwszy kogut zapia\u0142 zjawi\u0142 si\u0119 sam lord Dunsany. Odziany w karminowe szaty, i d\u0142ugi czarny p\u0142aszcz z wyszywanym z\u0142otymi ni\u0107mi herbem lwa przemierzy\u0142 dostojnym krokiem przez dziedziniec. Nawet nie zerkn\u0105\u0142 na nich. By\u0142 zamy\u015blony. Dotar\u0142 na schody, prowadz\u0105ce na mury. Gdy wszed\u0142 po nich, przem\u00f3wi\u0142 dono\u015bnym g\u0142osem:<br \/>\n&#8211;\tDzi\u015b spotykamy si\u0119 tutaj na tym placu, nie po to by si\u0119 radowa\u0107, lecz by si\u0119 smuci\u0107 &#8211; teraz zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 twarz\u0105 w kierunku dw\u00f3ch rycerzy &#8211; Nie musicie tego robi\u0107, nie musisz rzuca\u0107 r\u0119kawic\u0105 sir Rodricu, sir Merkwennie. Zapomn\u0119 o tym, a ka\u017c\u0119 by nie rozpowiadali to moi s\u0142udzy, drodzy jeste\u015bcie dla mnie moi zacni rycerze, nie chcia\u0142bym straci\u0107 ani jednego z was, zaprzesta\u0144cie wa\u015bni&#8230;<br \/>\n&#8211;\tM\u00f3j Panie&#8230;- odezwa\u0142 si\u0119 Merkwenn &#8211; &#8230;To jest sprawa mego honoru, broni\u0119 czci mego ojca, sir Rodric \u015bmia\u0142 nazwa\u0107 go tch\u00f3rzem, a dobrze wiesz, Panie, \u017ce ws\u0142awi\u0142 si\u0119 on na wojnie, uratowa\u0142 ci wr\u0119cz \u017cycie&#8230;<br \/>\n&#8211;\tA wi\u0119c niech si\u0119 dzieje S\u0105d Bo\u017cy, niech zwyci\u0119\u017cy ten, komu racja pisana&#8230; sir Merkwennie z Bremer, synie Anzelma, sir Rodricu z Gerwin, synie Ronalda, czy\u0144cie honory &#8211; powiadaj\u0105c te s\u0142owa da\u0142 znak rycerzom.<br \/>\nOdziani byli w swoje zbroje p\u0142ytowe. Markwenn dzier\u017cy\u0142 sw\u00f3j miecz p\u00f3ltorar\u0119czny, odziedziczony po dziadku, pono szczerba na \u015brodku klingi by\u0142a po wielkim smoku. W lewej r\u0119ce trzyma\u0142 za\u015b ma\u0142y puklerz, drewniany, obity metalow\u0105 blach\u0105&#8230; Sir Rodric dzier\u017cy\u0142 w prawej r\u0119ce sw\u00f3j szeroki miecz, z bogato zdobion\u0105 r\u0119koje\u015bci\u0105, pewnie zrabowany gdzie\u015b na po\u0142udniu. W lewej d\u0142oni trzyma\u0142 tarcz\u0119 w kszta\u0142cie tr\u00f3jk\u0105ta z w\u0142asnym herbem: Lwa i gryfa. Oboje rzucili naprzeciw siebie r\u0119kawice, oboje za\u0142o\u017cyli swe dzwonowate he\u0142my. Odeszli od siebie. Pierwszy zaatakowa\u0142 Rodric. \u015amign\u0105\u0142 m\u0142y\u0144ca swoj\u0105 szerok\u0105 kling\u0105 nad g\u0142ow\u0105, po czym wykona\u0142 b\u0142yskawiczny wypad z szerokim wykrokiem. Markwenn jednak by\u0142 szybszy. Zrobi\u0142 krok do przodu, potem w bok, mijaj\u0105c patinado Rodrica. Zata\u0144czy\u0142 w piruecie, jednocze\u015bnie wyprowadzaj\u0105c ci\u0119cie znad g\u0142owy. Rodric zd\u0105\u017cy\u0142 zrobi\u0107 zas\u0142on\u0119 swoj\u0105 tarcz\u0105, Miecz Markwenna odbi\u0142 si\u0119 od metalowej zas\u0142ony rycerza. Rodric wykorzysta\u0142 ten moment i ci\u0105\u0142 na odlew. Szeroki brzeszczot przeci\u0105\u0142 ze \u015bwistem powietrze, po czym strzaska\u0142 drewniany puklerz. Markwenn straci\u0142 przez moment r\u00f3wnowag\u0119. Jego przeciwnik wykorzysta\u0142 to i znowu ci\u0105\u0142, tym razem od do\u0142u. By\u0107 mo\u017ce gdyby nie g\u0142upie szcz\u0119\u015bcie, Markwenn le\u017ca\u0142by teraz z wywalonymi wn\u0119trzno\u015bciami. Gdy Rodric ci\u0105\u0142, Maarkwenn po\u015blizgn\u0105\u0142 si\u0119 na b\u0142ocie po czym upad\u0142 na ziemi\u0119. R\u00f3wnie\u017c szeroki miecz przecinaj\u0105c jedynie puste powietrze, poci\u0105gn\u0105\u0142 za sob\u0105 Rodrica. Tym razem i on upad\u0142. Przez chwile le\u017celi oboje. Nie poruszali si\u0119. Pierwszy wsta\u0142 Markwenn, ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie strzaskany puklerz ochroni\u0142 jego r\u0119k\u0119 przed obci\u0119ciem, jednak nie ochroni\u0142 jej przed si\u0142\u0105 uderzenia. R\u0119ka zwisa\u0142a bezw\u0142adnie, a na jego twarzy, os\u0142oni\u0119tej he\u0142mem, malowa\u0142 si\u0119 grymas b\u00f3lu. Po chwili zn\u00f3w oboje starli si\u0119 mieczami. Tym razem Rodric okaza\u0142 si\u0119 s\u0142abszym przeciwnikiem. Jego ruchy stawa\u0142y si\u0119 coraz wolniejsze, jego ci\u0119cia nie by\u0142y tak silne, a coraz rzadziej stawia\u0142 parady. W ko\u0144cu nie zd\u0105\u017cy\u0142 z zas\u0142on\u0105, i jedno ci\u0119cie zrobi\u0142o mu wgniecenie w napier\u015bniku. Zachwia\u0142 si\u0119, splun\u0105\u0142 krwi\u0105, po czym opar\u0142 si\u0119 na mieczu&#8230;<br \/>\n&#8211;\tStawiaj, jeszcze tak niedawno jak dzie\u0144 temu nazywa\u0142e\u015b mnie tch\u00f3rzem, podnie\u015b si\u0119 i walcz&#8230;<br \/>\nRodric obrzuci\u0142 przeciwnika spojrzeniem, kt\u00f3re mog\u0142o spopieli\u0107 w jednej chwili. Wsta\u0142, opieraj\u0105c si\u0119 na mieczu zrobi\u0142 krok. Niespodziewanie szybkim ruchem zrobi\u0142 piruet wyprowadziwszy cios zza g\u0142owy. Jednak Markwenn by\u0142 na to przygotowany, uchyli\u0142 si\u0119 zgrabnie, po czym wystawi\u0142 nog\u0119, o kt\u00f3r\u0105 to potkn\u0105\u0142 si\u0119 jego przeciwnik. Rodricowi wypad\u0142 miecz i spadaj\u0105c uderzy\u0142 niefortunnie o kraw\u0119d\u017a budynku i z\u0142ama\u0142 si\u0119 na p\u00f3\u0142. Polecia\u0142 twarz\u0105 w ka\u0142u\u017c\u0119. Le\u017ca\u0142 tam przez chwil\u0119. Markwenn podszed\u0142 do niego. Podni\u00f3s\u0142 go i przewr\u00f3ci\u0142 na plecy po czym nachyli\u0142 si\u0119 nad nim i powiedzia\u0142:<br \/>\n&#8211;\tsir Rodricu, wiedz \u017ce nie mam do ciebie \u017cadnej urazy, zapomnijmy co by\u0142o wczoraj.<br \/>\nRodric wsta\u0142, pluwaj\u0105c krwi\u0105, obrzuci\u0142 go zawistnym wzrokiem po czym rzek\u0142:<br \/>\n&#8211;\tNigdy psie, p\u00f3ki ma rodzina \u017cyje, nigdy ci tego nie zapomnimy, jeszcze zobaczysz, twa g\u0142owa spocznie w naszej sadybie, nad murami, ku przestrodze by nikt nie wa\u017cy\u0142 si\u0119 ha\u0144bi\u0107 dobrego imienia rodziny de Gerwin, Ja, ja.. ja&#8230;<br \/>\nZdusi\u0142 w sobie ostatnie zdanie. Czerwony, jak szata ksi\u0119cia odszed\u0142 z dziedzi\u0144ca, pozostawiaj\u0105c Markwenna samotnie na placu. Po chwili da\u0142o si\u0119 s\u0142ysze\u0107 r\u017cenie konia, galop i cichn\u0105c\u0105 fale przekle\u0144stw&#8230;.<\/p>\n<p>&#8211;\tPrzedstawiam ci o to moj\u0105 dru\u017cyn\u0119, Panie. Valdo, znakomity kusznik, co prawda w szachy z panem nie zagra ale \u015bwietny z niego kompan. Tu\u017c obok niego stoi Wrona, pono\u0107 m\u00f3wi\u0105, \u017ce kiedy\u015b upolowa\u0142 tylko no\u017cem i r\u0119kami nied\u017awiedzia&#8230; ale r\u00f3\u017cne to rzeczy ludzie wygaduj\u0105, Roni Brzytwa, widzisz jego szable przy pasie, Panie? Pono\u0107 potrafi tak uci\u0105\u0107 knot od pal\u0105cej si\u0119 \u015bwieczki, \u017ce jak spadnie na ziemi\u0119 to b\u0119dzie pali\u0142 si\u0119 dalej. Ten jegomo\u015b\u0107 w p\u0142aszczu, no ten panie tam co w cieniu stoi to Elryk, m\u00f3wi\u0105 i\u017c w no\u017cach jest najlepszy, ma ich schowane cholera wie ile i cholera wie gdzie. O&#8230; przepraszam lordzie, nie chcia\u0142em urazi\u0107 Pana takim grubia\u0144skim j\u0119zykiem&#8230; Widzisz Panie tego wysokiego? Nazywa si\u0119 Svald.. Zahartowany to cz\u0142owiek. Nie gro\u017ane mu zimno ani g\u0142\u00f3d. Nosi ze sob\u0105 olbrzymi miecz dwur\u0119czny. Pr\u00f3bowa\u0142em go utrzyma\u0107 w jednej d\u0142oni ale zaraz upu\u015bci\u0142em. Svald za\u015b potrafi nim takie cuda wywija\u0107, \u017ce moim p\u00f3\u0142torakiem nie potrafi\u0119 tak macha\u0107. No i to by byli wszyscy. Pytasz panie czy zaufani to ludzie? Panie, ja za nich g\u0142ow\u0119 moj\u0105 daj\u0119 i honor rodziny stawiam. Od lat ich znam. Co prawda lubi\u0105 sobie od czasu do czasu popi\u0107, ale wiadomo, trzeba zaj\u0105\u0107 jako\u015b wolny czas. Przecie lepiej niech ju\u017c sobie pij\u0105, ni\u017ali mieliby nam ziemie pl\u0105drowa\u0107 (&#8230;)<\/p>\n<p>Do karczmy wesz\u0142a grupa w\u0119drowc\u00f3w. Ka\u017cdy mia\u0142 kaptur, kt\u00f3ry zakrywa\u0142 ich lica i d\u0142ugi p\u0142aszcz. Rozejrzeli si\u0119. Wszystkie sto\u0142y by\u0142y pozajmowane, poza jednym. Usiedli.<br \/>\n&#8211;\tKarczmarzu, daj nam jad\u0142a, strudzeni my jazd\u0105, przecie taka pogoda si\u0119 zrobi\u0142a, ze ci\u0119\u017cko si\u0119 podr\u00f3\u017cuje. ..<br \/>\nZa chwil\u0119 kr\u0119pa posta\u0107 w\u0142a\u015bciciela karczmy przynios\u0142a sze\u015b\u0107 talerzy i sze\u015b\u0107 pe\u0142nych kufli piwa. Podr\u00f3\u017cni od razu zaj\u0119li si\u0119 pa\u0142aszowaniem pieczystego steku, popijaj\u0105c zimnym piwem. Wszystko by\u0142o jakie\u015b nienaturalne&#8230; kiedy weszli prawie wszyscy zamilkli, i od czasu do czasu jedynie mocno podchmielony jegomo\u015b\u0107 wydawa\u0142 z siebie dziwne d\u017awi\u0119ki, imituj\u0105ce muczenie krowy. O dziwo piwo by\u0142o nie rozcie\u0144czane- takie prawie nigdy si\u0119 nie zdarza, przynajmniej nie w takich podrz\u0119dnych karczmach jak te. R\u00f3wnie\u017c zaro\u015bni\u0119ty karczmarz spogl\u0105da\u0142 jako\u015b dziwnie w ich stron\u0119&#8230;<br \/>\n&#8211;\tCo\u015b tu jest nie tak, nie pasuje mi to&#8230; w wielu karczmach bywa\u0142em, ale nigdy nie spotka\u0142em takiej atmosfery&#8230; jak na m\u00f3j nos&#8230;<br \/>\n&#8211;\tPrzepity nos&#8230;hehehe&#8230; &#8211; powiedzia\u0142 przystrojony w dwie szable jegomo\u015b\u0107<br \/>\n&#8211;\t&#8230;Co\u015b si\u0119 kroi&#8230; &#8211; doko\u0144czy\u0142 cicho najwy\u017cszy z nich wszystkich. On te\u017c jako jedyny nie mia\u0142 miecza u pasa, tylko opar\u0142 go o st\u00f3\u0142, a by\u0142 to zreszt\u0105 olbrzymi miecz dwur\u0119czny z okaza\u0142ym ricassem i w\u0105sami.<br \/>\n&#8211;\tMasz racj\u0119, co\u015b si\u0119 \u015bwi\u0119ci,  i chyba nied\u0142ugo si\u0119 przekonamy o tym, patrzcie&#8230;.<br \/>\nZa oknem s\u0142ycha\u0107 by\u0142o r\u017cenie koni i odg\u0142osy je\u017ad\u017ac\u00f3w. Nagle drzwi od karczmy, uderzone okutym \u017celazem buciorem,  zaskrzypia\u0142y przera\u017aliwie niczym mantikora w agonii.<br \/>\n&#8211;\tMia\u0142o by\u0107 bez demolki- krzykn\u0105\u0142 przera\u017aliwie karczmarz zza lady<br \/>\nCa\u0142a sz\u00f3stka popatrzy\u0142a po sobie, po czym ukradkiem si\u0119gn\u0119\u0142a po bro\u0144. Jedynie olbrzym, obawiaj\u0105c si\u0119 reakcji nowoprzyby\u0142ych nawet nie spojrza\u0142 w stron\u0119 swego pot\u0119\u017cnego or\u0119\u017ca. Wypi\u0142 \u0142yk piwa.<br \/>\n&#8211;\tH\u0119, czy jest tu Merkwenn z Bremer syn Anzelma, poszukiwany za szyderstwa, k\u0142amstwa i wreszcie za poni\u017cenie i pozbawienie honoru rodziny de Gerwin? &#8211; Rozgl\u0105dn\u0105\u0142 si\u0119 po ca\u0142ej izbie zatrzymuj\u0105c wzrok na ko\u0144cz\u0105cej w\u0142a\u015bnie posi\u0142ek sz\u00f3stce.<br \/>\n&#8211;\tO\u015bwiadczam i\u017c Wspomniany Merkwenn z Bremer, syn Anzelma ma stawi\u0107 si\u0119 przed wej\u015bciem tej oto karczmy&#8230;yy, no&#8230;<br \/>\n&#8211;\t&#8222;Pod pijanym knurem&#8221;&#8230;. &#8211; szepn\u0105\u0142 g\u0142os z ty\u0142u&#8230;<br \/>\n&#8211;\t&#8230;No w\u0142a\u015bnie, &#8222;Pod pijanym knurem&#8221;, na s\u0105d naszego jedynego boga Kreve&#8230;<br \/>\n&#8211;\tNo to \u0142adnie\u015bcie wpadli- odezwa\u0142 si\u0119 jeden z sz\u00f3stki, kt\u00f3ra w\u0142a\u015bnie popi\u0142a piwem ostatnie k\u0119sy mi\u0119siwa<br \/>\n&#8211;\tCo???&#8230;<br \/>\n&#8211;\tM\u00f3wi\u0119, \u017ce \u0142adnie\u015bcie w wpadli<br \/>\n&#8211;\tKto\u015b ty? A mo\u017ce to ty jeste\u015b Merkwenn? Tak na podobnego wygl\u0105dasz, m\u0142ode lico, go\u0142ow\u0105s, w\u0142osy jasne do ramion, podejd\u017a tu a zobacz\u0119 ciebie&#8230;<br \/>\n&#8211;\tSam tu podejd\u017a, \u015bwinio&#8230; &#8211; karczmarz ju\u017c schowa\u0142 si\u0119 za kominkiem a reszta obecnych, jak nigdy, zaj\u0119\u0142a si\u0119 w\u0142asnymi sprawami<br \/>\n&#8211;\tJak\u017ce\u015b ty do mnie powiedzia\u0142? Ja ci tu poka\u017c\u0119, ty g\u00f3wniarzu jeden&#8230;- nim zd\u0105\u017cy\u0142 to powiedzie\u0107 wyci\u0105gn\u0105\u0142 tasak z pochwy, taki sam jaki u\u017cywa si\u0119 w armiach plebejskich.<br \/>\nCa\u0142a sz\u00f3stka wsta\u0142a. Jeden zd\u0105\u017cy\u0142 za\u0142adowa\u0107 kusz\u0119, drugi trzyma\u0142 w pogotowiu dwa zakrzywione ostrza szabel, trzeci doby\u0142 dwa d\u0142ugie, pi\u0119knie wyko\u0144czone no\u017ce o r\u0119koje\u015bci zrobionej z ko\u015bci wiwerna, czwarty za\u015b dzier\u017cy\u0142 jedynie kr\u00f3tki n\u00f3\u017c w lewej r\u0119ce, na prawej mia\u0142 za\u0142o\u017con\u0105 czarn\u0105 r\u0119kawic\u0119 z rz\u0119dem kilkunastu piramidalnych \u0107wiek\u00f3w, pi\u0105ty powoli, nie \u015bpiesz\u0105c si\u0119, podni\u00f3s\u0142 sw\u00f3j miecz dwur\u0119czny, sprawdzi\u0142 jego wywa\u017cenie, i wspar\u0142 si\u0119 na jego r\u0119koje\u015bci, opieraj\u0105c sztych o ziemi\u0119. <\/p>\n<p>&#8211;\tI co, panie Rojterze de Gerwin, bracie Rodrica, podejdziesz teraz do mnie? Czekam na ciebie, jam jest Merkwenn z Bremer, syn Anzelma. &#8211; odezwa\u0142 si\u0119 sz\u00f3sty, wyci\u0105gaj\u0105c sw\u00f3j d\u0142ugi, p\u00f3\u0142torar\u0119czny miecz z pochwy &#8211; jako\u015b ci nie weso\u0142o, wida\u0107 po twojej minie, \u017ce\u015b wielce przestraszon. Przecie to tylko m\u0142ody go\u0142ow\u0105s przed tob\u0105 stoi&#8230; &#8211; Merkwenn obr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do niego plecami &#8211; Id\u017a i przeka\u017c swoim, \u017ce \u017cadnego pojedynku nie b\u0119dzie, niech se wsadz\u0105 sw\u00f3j honor do rzyci, to w\u0142a\u015bnie ja powinienem teraz ugania\u0107 si\u0119 za Rodriciem po go\u015bci\u0144cach. Powt\u00f3rz to swoim \u017ce nie chc\u0119 z wami sprzeczki. Id\u017a ju\u017c, pozwalam&#8230;<br \/>\n&#8211;\tAle&#8230;<\/p>\n<p>Kusznik wycelowa\u0142 w twarz Rojtera. Ten za\u015b widz\u0105c taki argument cofn\u0105\u0142 si\u0119 najpierw o krok. Zaczerwieni\u0142 si\u0119, otworzy\u0142 nawet usta by co\u015b powiedzie\u0107 lecz zakr\u0119ci\u0142 si\u0119 na pi\u0119cie i wybieg\u0142 z karczmy. Po chwili s\u0142ysze\u0107 by\u0142o r\u017cenie koni i galop. Kusznik opu\u015bci\u0142 sw\u00f3j or\u0119\u017c i wszyscy usiedli przy stole. W karczmie zatryumfowa\u0142a cisza&#8230;<\/i>CDN.<\/p>\n<p>Jak wygl\u0105dam&#8230;<br \/>\n1.Jak wygl\u0105dam?: zazwyczaj ubiera si\u0119 w sw\u00f3j \u017c\u00f3\u0142to &#8211; czarny wams, nogawice, wysokie sk\u00f3rzane buty oraz czarny wierzchni p\u0142aszcz. W razie niesprzyjaj\u0105cej aury zak\u0142ada kaptur. Ma d\u0142ugie proste w\u0142osy koloru s\u0142omy, si\u0119gaj\u0105ce ramion. Zazwyczaj nosi je rozpuszczone ale zdarzaj\u0105 si\u0119 sytuacje kiedy nosi warkocz, lub wi\u0105\u017ce je w kitk\u0119 (walka najcz\u0119\u015bciej) Nie nosi zarostu, przez co cz\u0119sto jest rozpoznawany jako m\u0142odzik &#8211; go\u0142ow\u0105s. Je\u015bli chodzi o budow\u0119 to jest raczej szczup\u0142y, chocia\u017c dobrze zbudowany. Nosi sygnet rodowy, na kt\u00f3rym jest wybity smok i dwie wie\u017ce, oraz napis: Bronicus de Bremus, Dragonis Interficur<\/p>\n<p>2.Zachowanie moje i nawyki: cz\u0119sto podczas rozmowy przeczesuje palcami swoje w\u0142osy. Podczas nerwowej rozmowy cz\u0119sto \u0142apie r\u0119kami pas. Gdy jest mocno zdenerwowany, lub mocno podekscytowany, jego lico przybiera kolor purpury, Stara si\u0119 m\u00f3wi\u0107 wykwintnie, dostojnie, cz\u0119sto jego wypowiedzi s\u0105 dwuznaczne. Gdy jest zdenerwowany jest bardzo porywczy. Dzia\u0142a wtedy impulsywnie, cz\u0119sto prowadzi to do sprzeczek, awantur, nie raz zdarzy\u0142o si\u0119 \u017ce wyl\u0105dowa\u0142 na ubitej ziemi z r\u0119kawic\u0105 rzucon\u0105 przeciwnikowi. W towarzystwie pi\u0119knych niewiast czuje si\u0119 jak ryba w wodzie. Bardzo lubi z nimi przebywa\u0107 rozmawia\u0107, flirtowa\u0107 i adorowa\u0107 je. Gdy kto\u015b o\u015bmieli\u0142by si\u0119 urazi\u0107 jedn\u0105 z nich, od razu stan\u0105\u0142by w obronie, wyzywaj\u0105c pechowca na pojedynek. By\u0142 wychowywany na opowie\u015bciach o dzielnych rycerzach i niezmordowanych wojownikach, wi\u0119c za takiego b\u0119dzie si\u0119 uwa\u017ca\u0142. Jako cz\u0142owiek honoru b\u0119dzie stara\u0142 si\u0119 broni\u0107 s\u0142abszych i uci\u015bnionych (kobiety, dzieci, chorzy, starsi, nizio\u0142ki) Uwa\u017ca \u017ce stan szlachecki to wyj\u0105tkowa godno\u015b\u0107, i szlachcic powinien zachowywa\u0107 si\u0119 nale\u017cycie, z honorem. Dlatego te\u017c nie toleruje takich zachowa\u0144 jak raubritterstwo i warcholstwo. Jako szlachcic ma prawo do rz\u0105dzenia, i uwa\u017ca tez \u017ce tylko stanowi wy\u017cszemu si\u0119 to nale\u017cy. Dlatego te\u017c jest przeciwny wszelkim buntom ch\u0142opskim i plebejskim, chocia\u017c uwa\u017ca to za niepotrzebny przelew krwi. Uwa\u017ca \u017ce nie powinno si\u0119 zabija\u0107, lecz przyparty do mury potrafi walczy\u0107 jak berserkerzy ze Skellige, i nie zawacha si\u0119 wtedy zada\u0107 \u015bmiertelny cios.<\/p>\n<p>O \u017cywocie jego na tym marnym padole s\u0142\u00f3w kilka czyli pokr\u00f3tce historia jego: Urodzi\u0142 si\u0119 1242 roku. Wiele si\u0119 wtedy wydarzy\u0142o, a jeszcze wi\u0119cej mia\u0142o si\u0119 wydarzy\u0107. Pierwszy sw\u00f3j okrzyk wyda\u0142 w kuchni swego domu. By\u0142 to typowy dom szlachecki na usypanym wale- ma\u0142a kamienna wie\u017ca, cz\u0119\u015bciowo drewniany a cz\u0119\u015bciowo kamienny dom, i wielki ostrok\u00f3\u0142 z bram\u0105 i mostem zwodzonym. Poza nim by\u0142a fosa a za ni\u0105 ma\u0142a wioska. Jego matka zmar\u0142a przy porodzie. Powiadaj\u0105 \u017ce to przez dziki gon, kt\u00f3ry w\u00f3wczas szala\u0142 po nocach. Wychowywa\u0142 go ojciec, rycerz, wasal lorda Dunsany&#8217;ego. W wieku 13 lat opu\u015bci\u0142 ju\u017c na zawsze dom rodzinny. Ojciec stwierdzi\u0142, \u017ce powinien zazna\u0107 wielkiego \u015bwiata i wyprawi\u0142 go do lorda. By\u0142 tam jako pa\u017a, potem giermek, by w ko\u0144cu sta\u0107 si\u0119 rycerzem. Przez te wszystkie lata nauczy\u0142 si\u0119 fechtunku i walki, czytania i pisania, a tak\u017ce nabra\u0142 troch\u0119 og\u0142ady. Przebywa\u0142 w ko\u0144cu na dworze u lorda. Pozna\u0142 tam tajniki dyplomacji i etykiety panuj\u0105cej na dworze. Gdy mia\u0142 17 lat jego ojciec, jak wielu wasali lorda, wybra\u0142 si\u0119 na zbrojn\u0105 wypraw\u0119 przeciw Foltestowi, gdy\u017c ten pazerny kr\u00f3l chcia\u0142 zaw\u0142adn\u0105\u0107 urodzajne ziemie kr\u00f3lestwa Brugge, ich ziemie. Nie wr\u00f3ci\u0142 ju\u017c z wyprawy. Dru\u017cyna ojca przywioz\u0142a zw\u0142oki i ca\u0142y ekwipunek. Drogocenny ko\u0144 bojowy zgin\u0105\u0142 w trakcie natarcia. Wiadomo tylko by\u0142o \u017ce jego ojciec ocali\u0142 \u017cycie lorda. Od tego czasu \u017cy\u0142o mu si\u0119 coraz lepiej. Druzyna ojca przyj\u0119\u0142a go jako swojego dow\u00f3dc\u0119. Lord zaopiekowa\u0142 si\u0119 nim. I tak mija\u0142y beztroskie lata&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>opis bohatera&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":73,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[7],"tags":[],"class_list":["post-861","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bohaterowie","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/861","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/73"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=861"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/861\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=861"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=861"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=861"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}