{"id":687,"date":"2004-05-07T10:40:46","date_gmt":"2004-05-07T10:40:46","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=687"},"modified":"2004-05-07T10:40:46","modified_gmt":"2004-05-07T10:40:46","slug":"opowiadanie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/opowiadanie\/","title":{"rendered":"Opowiadanie"},"content":{"rendered":"<p>&#8211; Witajcie&#8230; Wkroczyli\u015bcie w\u0142a\u015bnie w drog\u0119 bez odwrotu, kt\u00f3rej ko\u0144cem i pocz\u0105tkiem jest \u015bmier\u0107&#8230; Wielu z was si\u0119 ju\u017c o ni\u0105 wiele razy otar\u0142o, wszyscy ju\u017c j\u0105 spotkali\u015bcie, pewnie wielu spojrza\u0142o w jej bezdennie pi\u0119kne oczy&#8230; Nie wybrali\u015bcie, to ona was wybra\u0142a, jeste\u015bcie jej pos\u0142a\u0144cami&#8230; wcale si\u0119 z tym \u017ale nie czujecie, chyba&#8230; Mo\u017ce jednak&#8230; co\u015b w was tkwi&#8230; jaki\u015b malutki odruch ludzkiego pfeee, ludzkiego, zreszt\u0105 wszystko jest niesko\u0144czone i sko\u0144czone w swej wzgl\u0119dno\u015bci&#8230;<br \/>\n&#8211; Daruj sobie Amard, nie \u015bci\u0105ga\u0142e\u015b mnie tu z Poviss, \u017ceby rozpatrywa\u0107 zakamarki mego jestestwa, hemmm?<br \/>\n&#8211; Zamknij si\u0119 Castel! &#8211; ozwa\u0142 si\u0119 ostry jak klinga g\u0142os, mo\u017ce inni chc\u0105 tego pos\u0142ucha\u0107, na ten przyk\u0142ad pan Sollbergen z Skellige, zwany jak memorizuj\u0119 \u0141amimasztem? Czy si\u0119 nie pomyli\u0142em?<br \/>\n&#8211; W z-zzeby tttto by\u015b psiaaa ma-mmma-\u0107\u0107\u0107 cc-sss nniie chcia\u0142-ozwa\u0142 si\u0119 wysoki m\u0119\u017cczyzna okryty czarnym p\u0142aszczem z kapturem.<br \/>\n&#8211; A ww-wwi\u0119c pan Ssssollbergen sam rozwa\u017cy\u0142 ten problem &#8211; ci\u0105gn\u0105\u0142 dalej ironicznie u\u015bmiechni\u0119ty m\u0119\u017cczyzna.<br \/>\n&#8211; Arrgghh &#8211; zaripostowa\u0142 niezbyt artykularnie im\u0107 Sollbergen.<br \/>\n&#8211; Do rzeczy &#8211; powiedzia\u0142a kt\u00f3ra\u015b z sze\u015bciu postaci stoj\u0105cych&#8230;<\/p>\n<div class=\"wgw_hr\"><\/div>\n<p>W zimnym lochu unosi\u0142 si\u0119 zapach wilgoci. Loch ten s\u0142u\u017cy\u0142 kiedy\u015b do wymierzania \u015bmiertelnych kar przez Oxenfuckiego kata niejakiego Mistrza Torgaaarda, potem by\u0142 tu magazyn karczmy &#8222;U Gorgga&#8221;, jednak im\u0107 Gorgg b\u0119d\u0105c niezbyt bystrym gospodarzem i bardzo niezbyt bystrym rachmistrzem, szybko zacz\u0105\u0142 popada\u0107 w d\u0142ugi. Biedny Gorgg musia\u0142 ucieka\u0107 z Oxenfurtu, bo sakiewka za bardzo brz\u0119cz\u0105ca nie by\u0142a. Od tego czasu budynek sta\u0142 od\u0142ogiem. Teraz jakie\u015b 10 lat po ucieczce &#8222;niezbyt bystrego Gorgga&#8221;, w lochu wiej\u0105cym zgnilizn\u0105, wilgoci\u0105 i przede wszystkim zimnem sta\u0142o sze\u015b\u0107 postaci. Pi\u0119\u0107 odzianych w ciemne szaty z kapturami, natomiast jedna we wcale modny sk\u00f3rzany dublet.<\/p>\n<div class=\"wgw_hr\"><\/div>\n<p>&#8211; Szanowni panowie, wasze profesje i miana s\u0105 znane, jak mniemam po\u0142owie kontynentu. Cho\u0107 mo\u017ce, niekt\u00f3rzy do danej po\u0142owy nie nale\u017c\u0105, wi\u0119c ujawnijcie swe godno\u015bci.  Mnie zwykli zwa\u0107 Regmund Amard.<br \/>\n&#8211; Axo Castel, z Poviss, zwany magikiem.<br \/>\n&#8211; Sollbergen, psssia mm-mma \u0107, z Wysp Skellige, z okkkolic K-Kakaer Trold-dde<br \/>\n&#8211; Margo, z Bremervoord, zwany Margo<br \/>\n&#8211; Asterveld Garrind z Cidaris, zwany po\u0142udniowcem<br \/>\n&#8211; Grohlund znik\u0105d<br \/>\n&#8211; Sama sielanka, elita &#8230;<br \/>\n&#8211; Amm-arrrd &#8211; warkna\u0142 im\u0107 Sollbergen<br \/>\n&#8211; Na \u017c\u0105danie, khemm, do rzeczy, znacie zapewne niejakiego Gezemira<br \/>\n&#8211; Sukinsyn skazany za bratob\u00f3jstwo, kilkana\u015bcie mord\u00f3w, obecnie gnij\u0105cy w twierdzy wi\u0119ziennej na granicy Kerack i Cidaris, przez bard\u00f3w opiewanej jako &#8222;Zmora i M\u00f3r&#8221;<br \/>\n&#8211; Dobrze\u015b poinformowany Margo &#8211; powiedzia\u0142 Regmund Amard<br \/>\n&#8211; Rozmawiali\u015bmy dwa tygodnie temu &#8211; odpowiedzia\u0142 z u\u015bmiechem<br \/>\n&#8211; \u00d3w Gezemir to wprawny cz\u0142ek w waszym fachu, z t\u0105 tylko jedn\u0105 r\u00f3\u017cnic\u0105, \u017ce wy b\u0119dziecie do ko\u0144ca \u017cycia za pi\u0119\u0107 czy dziesi\u0119\u0107 koron ugania\u0107 si\u0119 za niewyp\u0142acalnymi kupcami, tymczasem on bez wyrzutu zabije swego ja\u015bnie o\u015bwieconego pana, bez zap\u0142aty nawet, tylko dla spokoju, jak wy to okre\u015blacie honoru&#8230;<br \/>\n&#8211; Amard, dzi\u0119ki tobie wiem nareszcie, \u017ce jestem gorszy, m\u00f3w do cholery &#8211; zaszumia\u0142 niewyra\u017anie Grohlund<br \/>\n&#8211; \u00d3w Gezemir musi zosta\u0107 uwolniony ze &#8222;Zmory&#8221; &#8211; powiedzia\u0142 jednym tchem Amard.<br \/>\n&#8211; To niemo\u017cliwe &#8211; zaszumia\u0142 ponownie Grohlund<br \/>\n&#8211; Panie Grohlund, a czy mo\u017cliwe jest zabi\u0107 bez skrupu\u0142\u00f3w siostr\u0119, rzekomo kap\u0142ank\u0119 Melitele? &#8211; zapyta\u0142 z szyderczym u\u015bmieszkiem Amard<br \/>\nW lochu zapad\u0142a cisza. Chwilowa i ostra jak brzytwa.<br \/>\n&#8211; Nic o tym nie wiesz psi synu &#8211; warkn\u0105\u0142 Grohlund<br \/>\n&#8211; Wiem wszystko &#8211; odpowiedzia\u0142 im\u0107 Regmund, po chwili kontynuowa\u0142 &#8211; za uwolnienie Gezemira dostaniecie 1000 kovirskich bizant\u00f3w. Do odebrania w Reda\u0144skim Banku Narodowym z siedzib\u0105 w Oxenfurcie&#8230;<br \/>\n&#8211; Weksel? &#8211; zapyta\u0142 Axo Castel<br \/>\n&#8211; Nie, podajcie si\u0119 na moje imi\u0119 &#8211; odpowiedzia\u0142 spokojnie Amard<br \/>\n&#8211; Gezemir ma si\u0119 tu znale\u017a\u0107 za czterna\u015bcie dni, do Cidaris pop\u0142yniecie statkiem, wr\u00f3cicie r\u00f3wnie\u017c, b\u0119d\u0119 tu. Zgadzacie si\u0119 panowie?<br \/>\nW lochu ponownie zapad\u0142a cisza. Przenikana tylko delikatnymi szmerami w k\u0105tach sali.<br \/>\n&#8211; Panowie &#8211; powiedzia\u0142 Axo Castel &#8211; wydaje mi si\u0119 \u017ce ka\u017cdy przystanie na t\u0105 umow\u0119, moje \u017cycie nie jest dla mnie a\u017c tak warto\u015bciowe, \u017ceby nie zaryzykowa\u0107 tysi\u0105ca bizant\u00f3w, co my\u015blicie?<br \/>\n&#8211; Jak b\u0119dzie, tak b\u0119dzie, ja ju\u017c znam nieco &#8222;Zmor\u0119&#8221; &#8211; doda\u0142 Margo, spogl\u0105daj\u0105c po reszcie.<br \/>\n&#8211; Dobra Amma-rr-rd-rd idziemy na to &#8211; wyj\u0105ka\u0142 Sollbergen<br \/>\n&#8211; Odpowiednia decyzja &#8211; zako\u0144czy\u0142 rozmow\u0119 im\u0107 Regmund<br \/>\n&#8211; Po co ci Gezemir &#8211; zapyta\u0142 Asterveld Garrind- zwany po\u0142udniowcem?<br \/>\n&#8211; Potem si\u0119 dowiecie, jutro wyp\u0142ywa statek do Cidaris, jutro z rana&#8230; Mo\u017cecie ju\u017c i\u015b\u0107.<br \/>\nPo kilku chwilach pi\u0119ciu ludzi wysz\u0142o z lochu, kieruj\u0105c si\u0119 skrzypi\u0105cymi schodami na g\u00f3r\u0119.<br \/>\nGdy ju\u017c kroki ucich\u0142y, w lochu zap\u0142on\u0119\u0142o nagle kilka pochodni, z k\u0105t\u00f3w wysz\u0142o sze\u015bciu kusznik\u00f3w, jeden z nich szarpkim krokiem podszed\u0142 do Regmunda i wyduka\u0142.<br \/>\n&#8211; \u0141atwo si\u0119 psie syny ugodzie\u0142y, nawet si\u0119 cholera nie targowa\u0142y, psie syny, ch\u0119do\u017cone zabijaki, charakterniki wielkie&#8230;<br \/>\n&#8211; Ano szybko &#8211; odpowiedzia\u0142, zadumany Amard<\/p>\n<div class=\"wgw_hr\"><\/div>\n<p>Axo Castel syn kowala z okolic miasta Mirt, po raz ostatni obejrza\u0142 si\u0119 na nieco odrapan\u0105 z niebieskiej farby \u0142ajb\u0119 o d\u017awi\u0119cznej nazwie &#8222;Ostroga&#8221;. Pop\u0119dzi\u0142 konia i ruszy\u0142 wraz ze swymi &#8222;towarzyszami&#8221;.<br \/>\nTen, jak mu tam by\u0142o&#8230;Margo wymy\u015bli\u0142, \u017ceby nie zatrzymywa\u0107 si\u0119 w stolicy, tylko spina\u0107 konie i jutro z rana wypi\u0107 piwo w karczmie przed Czarnym Zamkiem, czy jak oni to okre\u015blaj\u0105 &#8222;Zmor\u0105&#8221;. Chwil\u0119 zadumy przerwa\u0142 mu g\u0142os.<br \/>\n&#8211; Szybciej Castel, bo nie doj-jje-je-edziemy tam na B-b-bi-irke!<br \/>\nAxo spojrza\u0142 na ogorza\u0142\u0105 twarz Sollbergena zwanego \u0141amimasztem. Na silnym siwku jecha\u0142 wysoki i barczysty m\u0119\u017cczyzna, na jego podbr\u00f3dku widnia\u0142a br\u0105zowa &#8222;kozia br\u00f3dka&#8221;, mia\u0142 wyra\u017ane rysy twarzy, zwyczajne oczy, a jego wysokie czo\u0142o przekre\u015bla\u0142a poprzeczna blizna.<br \/>\nMia\u0142 lekko przerzedzone, br\u0105zowosiwawe w\u0142osy. Pod prostym nosem znajdowa\u0142y si\u0119 zaci\u0119te usta.<br \/>\n&#8211; C-c-coo si\u0119 cholera g-gga-gapisz !? &#8211; warkn\u0105\u0142 \u0141amimaszt<br \/>\n&#8211; Ju\u017c cholero jad\u0119! &#8211; odkrzykn\u0105\u0142 Castel, pop\u0119dzaj\u0105c konia.<br \/>\nPrzez pust\u0105 r\u00f3wnin\u0119 jecha\u0142o pi\u0119ciu ludzi. Nad niezmiernie r\u00f3wnym stepem wisia\u0142y szare, zapowiadaj\u0105ce deszcz chmury. Zreszt\u0105 pogoda to zwiastowa\u0142a. By\u0142o duszno, parno a po czo\u0142ach podr\u00f3\u017cnik\u00f3w la\u0142y si\u0119 strugi potu. Powietrze sta\u0142o w miejscu, by\u0142o suche i zdawa\u0142o si\u0119 by\u0107 nie\u015bwie\u017ce. Margo z Bremervoord, \u015bci\u0105gn\u0105\u0142 lekko wodze i krzykn\u0105\u0142.<br \/>\n&#8211; Zara b\u0119dzie noc, do &#8222;Zmory&#8221; kie\u015b czterdzie\u015bci par\u0119 kilometr\u00f3w, golnijta se porz\u0105dnie i jadymy.<br \/>\nGrohlund &#8222;goln\u0105\u0142 se&#8221; porz\u0105dnie i podrapa\u0142 si\u0119 po czole. Posiada\u0142 czarne w\u0142osy do ramion, czarne oczy a do tego bardzo blad\u0105 cer\u0119, cz\u0119sto mylono go z wied\u017aminem, par\u0119 razy ludzie sprawdzali czy jest w\u0105pierzem. Splun\u0105\u0142. Pop\u0119dzi\u0142 konia.<\/p>\n<div class=\"wgw_hr\"><\/div>\n<p>Noc min\u0119\u0142a spokojnie. Prawie. Mokro. Gdy zapad\u0142 zmrok zacz\u0105\u0142 si\u0105pi\u0107 deszcz. Podr\u00f3\u017cnicy przyj\u0119li go jako o\u017cywcz\u0105 ulg\u0119, ale po kilku godzinach mieli ju\u017c tych powolnych kropelek serdecznie do\u015b\u0107. M\u017cawka by\u0142a zimna i cz\u0119sto co\u015b niemile wpada\u0142o za ko\u0142nierz. <\/p>\n<div class=\"wgw_hr\"><\/div>\n<p>S\u0142o\u0144ce o\u015bwieci\u0142o przeci\u0119tn\u0105, w\u0105sk\u0105 twarz, przeci\u0119tne usta, przeci\u0119tne w\u0142osy i nieprzeci\u0119tne oczy. Oczy g\u0142\u0119bokie, straszne, nieznaj\u0105ce wybaczenia. Oczy spogl\u0105da\u0142y na znajduj\u0105c\u0105 si\u0119 jakie\u015b pi\u0119\u0107 kilometr\u00f3w w linii prostej niby osad\u0119. Na jednej z wie\u017c \u0142opota\u0142a leniwie, mokra, czerwona flaga, z bia\u0142ym or\u0142em.<br \/>\n&#8211; &#8222;Zmora&#8221;, ch-chollera, al.-ll-e pier-eru-rru-un wielki &#8211; wyj\u0105ka\u0142 zmokni\u0119ty im\u0107 Sollbergen do przeci\u0119tnie wygl\u0105daj\u0105cego Axo Castela<br \/>\n&#8211; Margo, gdzie ta gospoda co\u015bmy mieli wypi\u0107 tera piwo? &#8211; zaszumia\u0142 im\u0107 Grohlund<br \/>\n&#8211; Czekajta, za par\u0119 minut galopem b\u0119dziewa.<\/p>\n<div class=\"wgw_hr\"><\/div>\n<p>W gospodzie panowa\u0142 p\u00f3\u0142mrok, przez okna nie przechodzi\u0142o zbyt wiele \u015bwiat\u0142a, a i \u015bwiece tl\u0105ce si\u0119 gdzie\u015b w k\u0105tach nie by\u0142y skuteczne. W g\u0142\u00f3wnej izbie siedzia\u0142a tylko pi\u0105tka ludzi.<br \/>\nKarczmarz zauwa\u017caj\u0105c brz\u0119cz\u0105ce sakiewki u pas\u00f3w podr\u00f3\u017cnik\u00f3w, od razu zaoferowa\u0142 piwo oraz syte \u015bniadanie. Po spo\u017cytym w milczeniu posi\u0142ku wszyscy udali si\u0119 w zm\u0119czeniu na spoczynek. Pos\u0142ania \u015bmierdzia\u0142y w\u00f3dk\u0105 i potem.<\/p>\n<div class=\"wgw_hr\"><\/div>\n<p>Pi\u0119ciu syn\u00f3w nocy<br \/>\nPi\u0119ciu pos\u0142a\u0144c\u00f3w \u015bmierci<br \/>\nPo niechcianego idzie<br \/>\nTowarzysza<br \/>\nkt\u00f3ry niby do cel\u00f3w wi\u0119kszych<br \/>\nPi\u0119ciu po\u015br\u00f3d mroku<br \/>\nZ mrokiem w sobie<\/p>\n<div class=\"wgw_hr\"><\/div>\n<p>Pierwszy stra\u017cnik zgin\u0105\u0142 od rzuconego przez Castela no\u017ca. Stal ugrz\u0119z\u0142a w gardle. Wszyscy po kolei wspi\u0119li si\u0119 na palisad\u0119. Potem ruszyli, przedzieraj\u0105c si\u0119 jak nocne mary w kierunku budynk\u00f3w wi\u0119ziennych. Byli ju\u017c blisko. Ju\u017c ka\u017cdy widzia\u0142 znan\u0105 im dobrze twarz Gezemira&#8230;.<br \/>\nSollbergen poczu\u0142 nag\u0142y b\u00f3l. Przeszywaj\u0105cy. Szybki. Pad\u0142 na kolana. Namaca\u0142 wbit\u0105 w plecy strza\u0142\u0119. Pr\u00f3bowa\u0142 co\u015b powiedzie\u0107. Charkn\u0105\u0142 krwi\u0105. Ujrza\u0142 twarze swych towarzyszy. Ironiczny u\u015bmieszek tego diab\u0142a Margo. Nie. Zosta\u0142 ju\u017c sam. Jego towarzysze znikn\u0119li niczym mg\u0142a. Wojownik wyci\u0105gn\u0105\u0142 top\u00f3r. I powoli odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 w stron\u0119, sk\u0105d przylecia\u0142a strza\u0142a&#8230; Kolejna&#8230; \u015amiertelna.<br \/>\nUs\u0142ysza\u0142 tylko kroki, powolne, oddalaj\u0105ce si\u0119.<br \/>\nNast\u0119pny zgin\u0105\u0142 szemrz\u0105cy niewyra\u017anie Grohlund. Potem zbyt pewny siebie Margo. Obydwaj mieli pilnowa\u0107 ty\u0142\u00f3w. \u0179le pilnowali.<br \/>\nNoc by\u0142a bardzo ciemna, tylko czasami przez kr\u00f3tkie chwile ksi\u0119\u017cyc o\u015bwietla\u0142 &#8222;Zmor\u0119&#8221;. Stra\u017cnik pilnuj\u0105cy budynku wi\u0119ziennego, zoczy\u0142 tylko blask klingi, potem straszne oczy. Asterveld wywarzy\u0142 zamek, drzwi otworzy\u0142y si\u0119 ze skrzypni\u0119ciem. W \u015brodku, by\u0142o ciemno. Garrind zawarcza\u0142.<br \/>\n-G ezemir!<br \/>\nW pomieszczeniu co\u015b si\u0119 poruszy\u0142o.<br \/>\n&#8211; Gezemir! Sukinsynie! Wy\u0142a\u017a!<br \/>\nPrzed Asterveldem stan\u0119\u0142a jaka\u015b posta\u0107. Ksi\u0119\u017cyc o\u015bwieci\u0142 jego op\u0119tane, przekrwione oczy. Ozwa\u0142 si\u0119 niski, zimny g\u0142os.<br \/>\n&#8211; Czego?<br \/>\n&#8211; Spieprzaj st\u0105d! Jed\u017a do Oxenfurtu, pytaj o Amarda! Szybko, spieprzaj.<br \/>\n &lt;krzyk&gt;<br \/>\n&#8211; Cholera Castel, spieprzaj psi synu do Oxenfurtu.<br \/>\nGezemir wybieg\u0142 z wi\u0119zienia. Po chwili znikn\u0105\u0142 w mroku.<br \/>\n-C holera Castel &#8211; sapn\u0105\u0142 Asterveld &#8211; za co my umieramy?<br \/>\n &lt;powolne kroki&gt;<br \/>\n&#8211; Castel, s\u0142yszysz? Zaraz ja te\u017c umr\u0119<br \/>\n&#8211; Za ide\u0119, umieramy za ide\u0119 &#8211; odpowiedzia\u0142 Castel<br \/>\n &lt;szcz\u0119k ci\u0119ciwy&gt;<br \/>\n&#8211; Cholera, za jak\u0105 ide\u0119?<br \/>\n&#8211; Nasz\u0105 ide\u0119. Pami\u0119tasz, co m\u00f3wi\u0142 Amard, nasz\u0105 ide\u0119, kto wie, kt\u00f3ra idea dobra&#8230;<br \/>\n &lt;charkni\u0119cie&gt;<br \/>\nAsterveld upada na ziemi\u0119. Nad le\u017c\u0105cymi cia\u0142ami stan\u0105\u0142 cz\u0142owiek w opo\u0144czy z wymalowanym symbolem Kreve i god\u0142em Redanii. Splun\u0105\u0142. Cykady zacz\u0119\u0142y \u015bpiewa\u0107, odgrywa\u0107 pie\u015b\u0144 dla poleg\u0142ych, opiewa\u0107 \u015bmier\u0107 kolejnych g\u0142upc\u00f3w, niepotrzebn\u0105, kolejn\u0105, \u015bmier\u0107&#8230;<\/p>\n<div class=\"wgw_hr\"><\/div>\n<p><I>Roczniki Tretogorskie<br \/>\n12 czerwca 1250 wg. miary ludzi &#8211; Ja\u015bnie O\u015bwiecony Pan na tronie Redanii Foltest, przez kiego niegodziwca zaatakowany, cudem, dzi\u0119ki Kreve uratowany przez niejakiego Lofthunga rycerza znanego w ca\u0142ym \u015bwiecie inkwizytora i obro\u0144cy Boga Kreve. \u00d3w cz\u0142ek dzielny zgin\u0105\u0142 z r\u0119ki niegodziwca, zamachowiec jednak ci\u0119ty w skro\u0144 zmar\u0142 r\u00f3wnie\u017c.<\/I><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>opowiadanie<\/p>\n","protected":false},"author":306,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-687","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-fanfic","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/687","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/306"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=687"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/687\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=687"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=687"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=687"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}