{"id":532,"date":"2003-08-24T19:27:49","date_gmt":"2003-08-24T19:27:49","guid":{"rendered":"http:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/?p=532"},"modified":"2003-08-24T19:27:49","modified_gmt":"2003-08-24T19:27:49","slug":"glif-burdon","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wiedzmin.zrpg.pl\/strona\/glif-burdon\/","title":{"rendered":"Glif Burdon"},"content":{"rendered":"<p>Glif Burdon <\/p>\n<p>Glif Burdon mia\u0142 marzenia takie, jak wi\u0119kszo\u015b\u0107 jego r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w &#8211; zawsze pragn\u0105\u0142 zosta\u0107 bohaterem. \u015ani\u0142 o pe\u0142nych odwagi wojownikach, kt\u00f3rzy stawali na ka\u017cde wezwanie potrzebuj\u0105cych. O ludziach bez skazy, kt\u00f3rzy niezale\u017cnie od przeciwie\u0144stw losu wyci\u0105gaj\u0105 do s\u0142abszych pomocn\u0105 d\u0142o\u0144. Bo tak w\u0142a\u015bnie widzia\u0142 swoj\u0105 przysz\u0142o\u015b\u0107 ma\u0142y Glif, syn kupieckiej pary z Cidaris. W odr\u00f3\u017cnieniu jednak od wi\u0119kszo\u015bci sowich r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w, Glif zbyt cz\u0119sto przenosi\u0142 si\u0119 w \u015bwiat fantazji kosztem prawdziwego \u017cycia. Dzieciaki z s\u0105siedztwa naigrywa\u0142y si\u0119 z jego marze\u0144 bezlito\u015bnie, doro\u015bli z politowaniem t\u0142umaczyli mu, \u017ce przeznaczona mu jest rola kupca, a nie wielkiego wojownika. Ch\u0142opiec nie przesta\u0142 jednak marzy\u0107, a czasu mia\u0142 na to sporo &#8211; r\u00f3wie\u015bnicy jego bowiem niech\u0119tnie zadawali si\u0119 z 'dziwnym&#8217; i wiecznie roztargnionym Glifem. D\u0142ugie godziny up\u0142ywa\u0142y mu wi\u0119c na siedzeniu na poddaszu domu, wpatrywaniu si\u0119 w b\u0142yszcz\u0105ce od gwiazd niebo i \u015bnienie na jawie o wspania\u0142ych czynach legendarnych bohater\u00f3w. Lecz wychowany w mie\u015bcie syn kupc\u00f3w, s\u0142abuj\u0105cy na zdrowiu i nie umiej\u0105cy odnale\u017a\u0107 si\u0119 w rzeczywistym \u015bwiecie nie m\u00f3g\u0142 przecie\u017c sta\u0107 si\u0119 bohaterem ze swych sn\u00f3w. Nie m\u00f3g\u0142? To pos\u0142uchajcie. <\/p>\n<p>Tamtej wiosny do Cidaris, znad morza, dotar\u0142o morowe powietrze. Nikt si\u0119 tym jednak nadmiernie nie przejmowa\u0142, wszak co roku pechowi marynarze przywozili ze sob\u0105 jakie\u015b egzotyczne choroby. Choroby te gin\u0119\u0142y razem z kilkoma nieszcz\u0119\u015bnikami, kt\u00f3rzy je przywlekli i znika\u0142y na zawsze. Tym razem by\u0142o jednak inaczej. Ofiary zarazy zacz\u0119to liczy\u0107 na dziesi\u0105tki, a p\u00f3\u017aniej nawet na setki. T\u0119tni\u0105ce miastem \u017cycie powoli, jak podgryzane przez bobry drzewo, stan\u0119\u0142o w obliczu katastrofy. Pos\u0142ano po mag\u00f3w i medyk\u00f3w, wyznaczono nagrod\u0119 za usuni\u0119cie przyczyn zarazy. Mimo tego miasto pogr\u0105\u017cy\u0142o si\u0119 w \u015bmiertelnej rozpaczy. Depresja chwyta\u0142a w swe szpony wszystkich &#8211; od starc\u00f3w po ma\u0142e dzieci. Nikt nie wie, co dzia\u0142o si\u0119 tamtej nocy w domu pa\u0144stwa Burdon\u00f3w. Wiadomo jedynie, \u017ce dla rodzic\u00f3w Glifa by\u0142a to ostatnia noc &#8211; zmarli we \u015bnie, zaduszeni przez zbieraj\u0105c\u0105 swe \u017cniwo plag\u0119. O dziwo jednak, ich syn uchroni\u0142 si\u0119 od tak strasznego losu. Ponadto gdy na jego policzkach wysch\u0142y \u0142zy \u017ca\u0142oby, dokona\u0142a si\u0119 w nim ca\u0142kowita przemiana. Ludzie gadaj\u0105, \u017ce to w\u0142a\u015bnie ucieczka w krain\u0119 wyobra\u017ani zapewni\u0142a mu ochron\u0119 przed zaraz\u0105 i da\u0142a mu si\u0142y, by sta\u0107 si\u0119 now\u0105 osob\u0105. Ch\u0142opak szybko dotar\u0142 do swych osieroconych przez plag\u0119 r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w, kt\u00f3rzy teraz zamiast go wy\u015bmiewa\u0107, popatrzyli we\u0144 z nadziej\u0105. A on ich, jak na bohatera przysta\u0142o, nie zawi\u00f3d\u0142. <\/p>\n<p>Zima tamtego roku przynios\u0142a wybawienie i wla\u0142a nadziej\u0119 w serca ludzi. Mrozy zaku\u0142y w swe kajdany porowe powietrze, a wicher wyrzuci\u0142 je daleko w morze, tak, by ju\u017c nikogo nie dr\u0119czy\u0142o. Uciemi\u0119\u017cone plag\u0105 Cidaris powoli odzyskiwa\u0142o si\u0142y. Po\u017cegnano na zawsze wielk\u0105 liczb\u0119 mieszka\u0144c\u00f3w, kt\u00f3rzy odeszli wskutek dzia\u0142ania zarazy. W t\u0142umie \u017cegnaj\u0105cych by\u0142 oczywi\u015bcie Glif, odprowadzaj\u0105cy swych rodzic\u00f3w do ostatniej podr\u00f3\u017cy. Glif, kt\u00f3ry przez ostatnie kilka miesi\u0119cy zmieni\u0142 si\u0119 zupe\u0142nie. Nie marzy\u0142 ju\u017c jak dawniej, bowiem okoliczno\u015bci zmusi\u0142y go do obr\u00f3cenia swoich sn\u00f3w w rzeczywisto\u015b\u0107. Sta\u0142 si\u0119 dla wi\u0119kszo\u015bci osamotnionych dzieciak\u00f3w bohaterem, pomocnym ramieniem, na kt\u00f3rym mog\u0142y si\u0119 w ka\u017cdej chwili wesprze\u0107. To tylko dzi\u0119ki niemu mog\u0142y zn\u00f3w ogl\u0105da\u0107 wsch\u00f3d s\u0142o\u0144ca, pe\u0142ne nadziei i wiary w lepsze jutro. Glif sta\u0142 si\u0119 doros\u0142y, bardziej nawet dojrza\u0142y od wi\u0119kszo\u015bci pe\u0142noletnich mieszka\u0144c\u00f3w, kt\u00f3rzy chowali si\u0119 w swych domach i odmawiali pomocy s\u0105siadom w obawie przed szalej\u0105c\u0105 zaraz\u0105. Kiedy pochowa\u0142 swych rodzic\u00f3w i upewni\u0142 si\u0119, \u017ce jego r\u00f3wie\u015bnicy znajd\u0105 sobie schronienie, postanowi\u0142 odej\u015b\u0107. Nie m\u00f3g\u0142 i nie chcia\u0142 znosi\u0107 wrogich spojrze\u0144 miejscowych, kt\u00f3rzy z chor\u0105 zazdro\u015bci\u0105 patrzyli na by\u0142ego nieudacznika i cherlaka, kt\u00f3ry tak skutecznie opar\u0142 si\u0119 morowemu powietrzu. Gdy \u015bniegi zbawiennej zimy stopnia\u0142y, Glif wyruszy\u0142 na trakt. <\/p>\n<p>Nied\u0142ugo p\u00f3\u017aniej marzenia z dzieci\u0144stwa Glifa da\u0142y o sobie zna\u0107. Objawi\u0142y si\u0119 w postaci napotkanego przez ch\u0142opaka wied\u017amina. Glif mia\u0142 o 'zab\u00f3jcach potwor\u00f3w&#8217;, w przeciwie\u0144stwie do wi\u0119kszo\u015bci ludzi, dobre mniemanie. Byli dla niego bohaterami z krwi i ko\u015bci, istotami przeznaczonymi do t\u0119pienia z\u0142a i do walki w obronie ludzkiego \u017cycia. Nic wi\u0119c dziwnego, \u017ce zafascynowany ch\u0142opak nie odst\u0119powa\u0142 wied\u017amina (kt\u00f3rego zwano Mawhyr) na krok. I bynajmniej nie przeszkadza\u0142 mu w sprawach zawodowych, jako \u017ce Mawhyr by\u0142 naprawd\u0119 nietypowym przedstawicielem swojej profesji. Zamiast miecza i eliksir\u00f3w, jego atrybutami by\u0142y raczej podr\u00f3\u017cny kostur i butelka krasnoludzkiej nalewki. Brudna, pokryta strupami twarz i \u015bmierdz\u0105ce, znoszone ubranie dope\u0142nia\u0142y obrazu rozpaczy. Oddaj\u0105c si\u0119 g\u0142\u0119bokiej zadumie nad kuflem, wied\u017amin nierzadko dzieli\u0142 si\u0119 z ch\u0142on\u0105cym wszystkie jego s\u0142owa Glifem swoj\u0105 wiedz\u0105 \u017cyciow\u0105. M\u00f3wi\u0142 mu o potworach, z\u0142u i brudzie tego \u015bwiata, kt\u00f3rych zamiast by\u0107 mniej, ci\u0105gle przybywa. O tym, jak przez d\u0142ugi czas pr\u00f3bowa\u0142 z tym wszystkim walczy\u0107. A na ko\u0144cu o tym, jak straci\u0142 w krwawej potyczce praw\u0105 d\u0142o\u0144 i jak wycofa\u0142 si\u0119 z tej, jak to okre\u015bli\u0142, bezcelowej jatki. Ka\u017cdy kto zna\u0142by sny Glifa, a p\u00f3\u017aniej us\u0142ysza\u0142 ostre s\u0142owa Mawhyra, pomy\u015bla\u0142by, \u017ce oto marzenia m\u0142odzie\u0144ca roztrzaskaj\u0105 si\u0119 o mur brutalnej rzeczywisto\u015bci. Kt\u00f3\u017cby jednak przypuszcza\u0142, i\u017c m\u0142ody Burdon zinterpretuje ostrze\u017cenie wied\u017amina na sw\u00f3j w\u0142asny, nieobliczalny spos\u00f3b? <\/p>\n<p>Glif Burdon, wchodz\u0105cy ledwie w wiek doros\u0142y pomy\u015bla\u0142 bowiem, \u017ce wied\u017amini po prostu cierpi\u0105 na nadmiar obowi\u0105zk\u00f3w. I bez pomocy kogo\u015b spoza ich \u015brodowiska nie b\u0119d\u0105 w stanie przeciwdzia\u0142a\u0107 z\u0142u. M\u0142odzieniec, motywowany marzeniami i wielk\u0105 ambicj\u0105, podj\u0105\u0142 wtedy decyzj\u0119, kt\u00f3ra zawa\u017cy\u0142a na jego p\u00f3\u017aniejszych losach. Postanowi\u0142 sta\u0107 si\u0119 anonimowym bohaterem, cz\u0142owiekiem znik\u0105d, kt\u00f3ry pojawia\u0107 si\u0119 b\u0119dzie wtedy, gdy ludzie b\u0119d\u0105 oczekiwa\u0107 wybawienia. Zostawiaj\u0105c t\u0119pienie potwor\u00f3w wied\u017aminom, zdecydowa\u0142, \u017ce terenem jego dzia\u0142a\u0144 b\u0119d\u0105 pogr\u0105\u017cone w mrokach nocy ulice du\u017cych miast. Miejsca, w kt\u00f3rych tak cz\u0119sto z\u0142o siedz\u0105ce w zwyk\u0142ych ludziach wyci\u0105ga swe szpony po niewinne ofiary. Wspierany si\u0142\u0105 tysi\u0105ca marze\u0144, Glif przekona\u0142 Mawhyra, by ten udzieli\u0142 mu niezb\u0119dnych wskaz\u00f3wek dotycz\u0105cych szermierki. Pod wprawnym i surowym okiem by\u0142ego wied\u017amina czyni\u0142 wielkie post\u0119py i ju\u017c po paru miesi\u0105cach got\u00f3w by\u0142 do walki z przeci\u0119tnym bandyt\u0105. Mistrzostwo w fechtunku to mo\u017ce jeszcze nie by\u0142o, ale pocz\u0105tki by\u0142y naprawd\u0119 obiecuj\u0105ce. Wtedy te\u017c przyszed\u0142 czas na kr\u00f3tkie, bo m\u0119skie po\u017cegnanie z Mawhyrem, okraszone gar\u015bci\u0105 \u017cyciowych m\u0105dro\u015bci i przestr\u00f3g. Potem obaj rozeszli si\u0119 w swoje strony. A co by\u0142o dalej? A to ju\u017c, wielce mi drogi Bajarzu, zale\u017cy tylko od mocy Twoich marze\u0144 i wyobra\u017ani. Ja, dla przyk\u0142adu, widz\u0119 to tak: <\/p>\n<p><i>&#8217;&#8230; krzyk zak\u0142\u00f3ci\u0142 cisz\u0119 i spok\u00f3j ulic Novigradu. Obieg\u0142 ca\u0142\u0105 dzielnic\u0119, odbijaj\u0105c si\u0119 g\u0142uchym echem od \u015bcian kamienic. Kupiec Vialli, zbudziwszy si\u0119 z g\u0142\u0119bokiego snu pomy\u015bla\u0142, \u017ce oto w\u0142a\u015bnie banda rzezimieszk\u00f3w odbiera maj\u0105tek i \u017cycie jakiemu\u015b zab\u0142\u0105kanemu przechodniowi. Nie m\u00f3g\u0142 przecie\u017c wiedzie\u0107 jak bardzo si\u0119 myli &#8211; to wiedzia\u0142y jedynie koty, kt\u00f3re by\u0142y \u015bwiadkami tego zaj\u015bcia. Widzia\u0142y jak obrzydliwy i zaro\u015bni\u0119ty drab, z dzikim u\u015bmiechem na ustach, podkrada\u0142 si\u0119 w stron\u0119 zapatrzonego w niebo m\u0119\u017cczyzny. Opryszek zaszed\u0142 sw\u0105 przysz\u0142\u0105 ofiar\u0119 od ty\u0142u i w\u0142a\u015bnie szykowa\u0142 si\u0119 do zadania ciosu okut\u0105 pa\u0142k\u0105. Cios pad\u0142 b\u0142yskawicznie, zaskakuj\u0105c bandyt\u0119 i \u015bcieraj\u0105c g\u0142upkowaty u\u015bmiech z jego twarzy. By\u0142 to bowiem cios zadany przez wygl\u0105daj\u0105cego niepozornie przechodnia. Tego samego, kt\u00f3rego jeszcze przed chwil\u0105 opryszek uwa\u017ca\u0142 za \u0142atwy cel. Teraz ju\u017c niczego nie m\u00f3g\u0142 uwa\u017ca\u0107, bo jego g\u0142owa odtacza\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bnie od reszty cia\u0142a, \u015bci\u0119ta precyzyjnym uderzeniem miecza. A niepozorny przechodzie\u0144 \u015bciera\u0142 krew z ostrza swej broni, kt\u00f3ra nie wiedzie\u0107 kiedy znalaz\u0142a si\u0119 w jego r\u0119kach. D\u0142ugi, ciemny p\u0142aszcz z wysoko postawionym ko\u0142nierzem skutecznie uniemo\u017cliwia\u0142 kotom rozpoznanie sylwetki czy twarzy nowego miejskiego bohatera. A bardzo chcia\u0142y go pozna\u0107, bo wydawa\u0142 si\u0119 im by\u0107 wielce nietuzinkowym osobnikiem&#8230;&#8217;<\/i> <\/p>\n<p>Tekst ten dedykuj\u0119 pami\u0119ci Cliffa Burtona. Cliff &#8211; niech \u015bwiat\u0142o Oriona rozja\u015bnia Ci \u015bcie\u017ck\u0119 do wieczno\u015bci. Na zawsze pozostaniesz w moich wspomnieniach. <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>posta\u0107<\/p>\n","protected":false},"author":49,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_et_pb_use_builder":"","_et_pb_old_content":"","_et_gb_content_width":"","footnotes":""},"categories":[7],"tags":[],"class_list":["post-532","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bohaterowie","et-doesnt-have-format-content","et_post_format-et-post-format-standard"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/532","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/users\/49"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=532"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/532\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=532"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=532"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wiedzmin.rpg.pl\/strona\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=532"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}